Pewnego razu Pan Krsna,
Najwyższa Osoba Boga, Ten, który obdarza wiedzą wszystkie żywe istoty,
począwszy od Brahmy aż do nieznacznej mrówki, siedział w sypialni Rukmini,
która razem ze swymi służącymi służyła Panu. Krsna siedział na krawędzi łóżka
Rukmini, a służące wachlowały Go camarami
(tj. miotełkami do odganiania much, wykonanymi z ogona jaka).
Związek Pana Krsny –
doskonałego męża – oraz Rukmini, jest doskonałą manifestacją najwyższej
doskonałości Najwyższej Osoby Boga. Jest wielu filozofów, którzy wysuwają
koncepcję Prawdy Absolutnej, według której Bóg nie może zrobić tego czy
tamtego. Wykluczają oni inkarnację Boga, czyli Prawdy Absolutnej, w ludzkiej
formie. Lecz w rzeczywistości fakty przedstawiają się inaczej. Bóg nie może
podlegać naszym niedoskonałym zmysłom. Jest On wszechmocną, wszechobecną Osobą
Boga i Swoją najwyższą wolą może nie tylko stwarzać, utrzymywać i unicestwiać
całą manifestację kosmiczną, lecz może także zejść na Ziemię jako zwykła ludzka
istota, aby wypełnić najwyższą misję. Tak jak powiedziane jest w Bhagavad-gicie, kiedykolwiek pojawiają
się rozbieżności w wypełnianiu ludzkich obowiązków, Pan schodzi na Ziemię.
Żaden czynnik zewnętrzny nie zmusza Go, aby się pojawił. Schodzi On na Ziemię
dzięki Swej wewnętrznej mocy, po to aby na nowo ustalić funkcje, które człowiek
winien spełniać, oraz jednocześnie unicestwić te elementy, które są przeszkodą
w marszu ludzkiej cywilizacji do postępu. Tak więc Najwyższa Osoba Boga pojawił
się w Swej wiecznej formie Śri Krsny w dynastii Yadu, zgodnie z zasadą Swych
transcendentalnych rozrywek.
Pałac Rukmini był cudownie
wykończony. U sufitu wisiało wiele baldachimów z krawędziami zdobionymi
girlandami z pereł. Cały pałac oświetlony był blaskiem drogocennych klejnotów.
Wokół niego rosły sady pełne kwiatów baela
i cameli, które uważane są za
najładniej pachnące kwiaty w Indiach. Było tam także wiele roślin, których
kwiaty nadawały pałacowi jeszcze większego piękna. Ich rozkoszna woń wabiła
grupki brzęczących pszczół. Nocami przyjemne światło księżyca sączyło się przez
misternie utkaną sieć zasłon. Łagodny wiatr roznosił woń kwiatów parijata. Wewnątrz pałacu paliły się
kadzidła, a ich wonny dym przeciekał przez zasłony okienne. W pokoju znajdowały
się materace pokryte białymi prześcieradłami, przypominającymi mleczną piankę.
Pościel była miękka i biała jak mleczna pianka. W takim otoczeniu siedział Pan
Krsna, ciesząc się ze służby, jaką oddawała Mu Rukmini asystowana przez swoje
służące.
Rukmini bardzo pragnęła mieć
możliwość służenia Najwyższej Osobie Boga jako swemu mężowi. Pragnęła ona
służyć Panu osobiście i dlatego wzięła camarę
z ręki jednej ze swych służących i sama zaczęła wachlować Krsnę. Rączka camary wykonana była ze złota i zdobiły
ją drogocenne klejnoty. Kiedy znalazła się w ręce Rukmini, której każdy palec
nosił drogocenny pierścionek, nabrała jeszcze większego piękna. Nogi Rukmini
zdobiły dzwoneczki u kostek i drogocenne klejnoty, które delikatnie dzwoniły
między fałdami jej sari. Nabrzmiałe piersi Rukmini wysmarowane były kunkumą i szafranem, a odbicie
czerwonego koloru emanującego z jej zakrytych piersi jeszcze powiększało jej
piękno. Wysoko uniesioną, dolną część jej pośladków zdobił pasek z koronki
wysadzanej klejnotami, a na jej szyi wisiał bardzo błyszczący naszyjnik. Nade
wszystko, ponieważ służyła Panu Krsnie – chociaż wówczas miała jut dorosłych
synów – jej piękne ciało było niezrównane we wszystkich trzech światach. Kiedy
próbujemy opisać jej piękną twarz, to wydaje się, że wijące się włosy na jej
głowie, piękne kolczyki w jej uszach, jej uśmiechnięte usta i zloty naszyjnik,
były nie jak sączenie się, ale jak deszcz nektaru. Jest rzeczą sprawdzoną, że
Rukmini nie różniła się od oryginalnej bogini fortuny, która zawsze służy
lotosowym stopom Narayana.
Rozrywki Krsny z Rukmini w
Dvarace zostały uznane przez wielkie autorytety za manifestację wspaniałych i
pełnych przepychu rozrywek Narayana i Laksmi. Rozrywki Radhy i Krsny we
Vrndavanie są proste i wiejskie w odróżnieniu od wytwornych i eleganckich
rozrywek z Dvaraki. Rukmini była bardzo pogodna i Krsna był bardzo zadowolony z
jej zachowania.
Krsna wiedział z własnego
doświadczenia, że kiedy Narada Muni ofiarował Rukmini kwiat parijata, Satyabhama zaczęła być zazdrosna o nią i natychmiast
zażądała od Krsny podobnego kwiatu. Faktycznie trudno ją było uspokoić aż do
chwili, gdy obiecano jej całe drzewo tych kwiatów. Krsna zrobił to dla niej i z
niebiańskiego królestwa przyniesiono na Ziemię całe drzewo. Po tym zdarzeniu
Krsna oczekiwał, że skoro Satyabhama otrzymała całe drzewo tych kwiatów, to
Rukmini także czegoś od Niego zażąda. Jednak Rukmini nawet nie wspomniała o tym
zdarzeniu. Była ona poważną osobą i jej służba dla Krsny przynosiła jej pełną
satysfakcję. Krsna chciał ujrzeć piękną twarz Rukmini trochę zirytowaną. Krsna
miał ponad 16 000 żon i każdą z nich traktował z mężowskim uczuciem.
Jednak czasem, dla Swojej własnej przyjemności, doprowadzał do tego, że któraś
z żon krytykowała Go w miłosnej irytacji, a On cieszył się z tego. W tym
przypadku, ponieważ Krsna nie mógł znaleźć żadnej wady u Rukmini – bowiem była
ona wspaniała i zawsze pochłonięta służeniem Krsnie – z uśmiechem i wielką
miłością zwrócił się do niej. Rukmini była córką potężnego Króla Bhismaki i
dlatego Krsna nie zwrócił się do niej po imieniu, ale nazwał ją księżniczką:
"Moja droga księżniczko, jest to bardzo zdumiewające. Wiele osób z
królewskiego rodu ubiegało się o twą rękę. I choć nie wszyscy byli królami, to
wszyscy posiadali bogactwa, takie jak przystało na ród królewski. Posiadali
dobre maniery, byli wykształceni, sławni wśród innych królów, piękni i pełni
zalet, potężni i w ogóle pod każdym względem bardzo atrakcyjni. Nie można
powiedzieć, aby do czegoś się nie nadawali, i przede wszystkim, twój ojciec i
twój brat nie mieli nic przeciwko twojemu małżeństwu z którymś z nich. Wręcz
przeciwnie, dali słowo honoru, że poślubisz Śiśupalę. Twoi rodzice zgodzili się
na to małżeństwo. Śiśupala był wielkim królem i bardzo ciebie pożądał. Swoim
pięknem doprowadzałaś go do szaleństwa i gdyby cię poślubił, to myślę, że
zawsze pozostałby twym wiernym sługą.
"W porównaniu z Śiśupalą
i jego zaletami, Ja jestem niczym, i możesz się o tym przekonać osobiście.
Zdumiony jestem, że nie zgodziłaś się na małżeństwo z Śiśupalą, a wyraziłaś
zgodę na małżeństwo ze Mną, który przecież tak bardzo ustępuje Śiśupali. Widząc
twe piękno, twą równowagę wewnętrzną, poważny i wzniosły charakter, sądzę, że
zupełnie nie nadaję się na twojego męża. Czy mogę więc zapytać o powód, który
skłonił cię do tego, że Mnie wybrałaś na męża? Teraz oczywiście mogę się do
ciebie zwracać przez 'moja piękna żono', lecz pomimo tego muszę cię
poinformować o Mojej prawdziwej pozycji – a mianowicie o tym, że ustępuję tym
wszystkim książętom, którzy ubiegali się o twoją rękę.
"Po pierwsze, może wiesz,
że tak bardzo obawiałem się Jarasandhy, że nie śmiałem mieszkać na jego ziemi i
dlatego zbudowałem dom w wodzie, na morzu. Nie zależy Mi na wyjawianiu tego
sekretu innym, lecz ty musisz wiedzieć, że nie jestem wielkim bohaterem. Jestem
tchórzem i ciągle się ich boję. Nadal nie czuję się bezpieczny, bowiem wszyscy
królowie na tej Ziemi są wrogo nastawieni do Mnie. Ja Sam jestem przyczyną ich
wrogich uczuć, bowiem walczyłem z nimi na różne sposoby. Inną Moją wadą jest
to, że chociaż zasiadam na tronie w Dvarace, to nie mam do niego bezpośredniego
prawa. Choć zdobyłem królestwo zabijając Mego wuja Kamsę, to królestwo to miało
przejść w ręce Mego dziadka. Tak więc w rzeczywistości to królestwo nie należy
do Mnie. Poza tym nie mam stałego celu w życiu. Ludzie nie rozumieją Mnie zbyt
dobrze. Doskonale wiedzą, że byłem pasterzem we Vrndavanie i oczekiwali, że
pójdę w ślady Mojego opiekuna, Nandy Maharajy, i że będę wierny Śrimati
Radharani i Jej wszystkim przyjaciółkom z Vrndavany, lecz Ja nagle ich
opuściłem. Chciałem zostać sławnym księciem, lecz nie mogłem mieć żadnego
królestwa, ani też nie mogłem rządzić jako książę. Jeśli chodzi o ostateczny
cel w Moim życiu, ludzie zupełnie nie wiedzą, co o tym myśleć. Nie wiedzą czy
jestem pasterzem czy księciem, czy jestem synem Nandy Maharajy czy też
Vasudevy. Ponieważ nie mam stałego celu w życiu, mogą nazwać Mnie włóczęgą.
Dlatego dziwi Mnie, że wybrałaś takiego włóczęgę-próżniaka na męża.
"Oprócz tego nie jestem
bardzo wytworny jeśli chodzi o etykietę obowiązującą w społeczeństwie. Powinno
się być usatysfakcjonowanym jedną żoną, a ja ożeniłem się wiele razy i mam
ponad 16 000 żon. Poza tym nie jestem w stanie zadowolić ich wszystkich
Swoją wytwornością. Nie zachowuję się zbyt dobrze w stosunku do nich i zdaję
Sobie sprawę z tego, że wiadomo ci o tym. Czasem doprowadzam do sytuacji, w
której Moje żony nie są zbyt szczęśliwe. Ponieważ wychowałem się na wsi, nie
bardzo zaznajomiony jestem z etykietą miejskiego życia. Nie potrafię zadowolić
Swoich żon ładnymi słowami i zachowaniem. Z doświadczenia wiadomo, że każda
kobieta, która idzie za Mną lub ulega Memu urokowi, zostaje w końcu opuszczona
przeze Mnie i płacze z tego powodu do końca swego życia. We Vrndavanie
oczarowałem wiele gopi, lecz potem je
opuściłem i teraz ich życie sprowadza się do ciągłego płaczu za Mną i
przeżywania tej rozłąki. Słyszałem od Akrury i Uddhavy, że od czasu kiedy
opuściłem Vrndavanę, wszyscy pasterze z którymi się przyjaźniłem, pasterki gopi, Radharani, jak i Mój opiekun Nanda
Maharaja, nie przestają płakać za Mną. Opuściłem Vrndavanę na dobre i teraz
zajęty jestem królowymi w Dvarace, lecz nie zachowuję się odpowiednio w
stosunku do żadnej z was. Możesz więc bez trudu zrozumieć, że nie mam stałego
charakteru i nie jestem godnym zaufania mężem. Jedynym rezultatem przywiązania
do Mnie jest bezustanna rozpacz i żal.
"Moja droga, piękna
księżniczko, może także wiadomo ci o tym, że jestem zawsze bez środków do
życia. Tuż po Moich narodzinach, w nędzy zostałem przeniesiony do domu Nandy
Maharajy i przez niego wychowany zostałem na pasterza. Chociaż Mój opiekun miał
setki tysięcy krów, ja nie byłem właścicielem ani jednej z nich. Po prostu
powierzono Mi opiekę nad nimi, kazano Mi ich pilnować, lecz nie byłem ich
właścicielem. Tutaj także nic do Mnie nie należy. Zawsze pozostaję w nędzy. Nie
ma sensu rozpaczać nad tą nieszczęsną sytuacją. Nie miałem niczego w
przeszłości, czemu więc miałbym rozpaczać nad tym, że obecnie także nic nie posiadam?
Możesz także zauważyć, że Moi bhaktowie nie opływają w dostatki. Są oni równie
ubodzy w dobra materialne. Ci natomiast, którzy są bogaci, posiadając wiele
dóbr materialnych, nie są zainteresowani Mną czy też świadomością Krsny. Z
kolei, kiedy ktoś staje się nędzarzem, czy to będąc do tego zmuszonym, czy to
poprzez różne okoliczności, ten może się Mną zainteresować, jeśli nadarzy się
odpowiednia do tego sposobność. Osoby dumne ze swych bogactw, nawet jeśli
przebywają w otoczeniu Mych bhaktów, nie wynoszą z tego żadnej korzyści. Innymi
słowy, biedniejsi ludzie mogą się Mną trochę interesować, lecz bogatsi nie
posiadają żadnego zainteresowania. Dlatego sądzę, że twój wybór nie był zbyt
inteligentny. Wydawało się, że jesteś bardzo inteligentna i wykształcona przez
swego ojca i brata, lecz popełniłaś taki duży błąd wybierając Mnie na
towarzysza swego życia.
"Lecz nic nie szkodzi,
lepiej później niż wcale. Daję ci możliwość wybrania męża, który dorównuje ci
pod względem bogactwa, tradycji rodzinnych, piękna, wykształcenia – pod każdym
względem. Wszystkie błędy, które popełniłaś, mogą pójść w niepamięć – teraz na
nowo możesz wybrać swoją drogę życia. Zwykle nie zawiera się związku
małżeńskiego z osobą, która ma wyższą, czy też niższą pozycję. Moja droga córko
Króla Vidarbhy, sądzę, że przed ślubem nie zastanowiłaś się zbyt dobrze i
wybierając Mnie na męża dokonałaś złego wyboru. Nie postąpiłaś dobrze. Dlatego
radzę ci, lepiej późno niż wcale. Teraz na towarzysza swojego życia możesz
wybrać jednego spośród wielkich ksatriyów.
Mnie możesz odrzucić."
Krsna zaproponował Rukmini
rozwód w chwili, kiedy miała już wiele dorosłych dzieci i dlatego ta propozycja
wydała się jej trochę zaskakująca. Według zasad obowiązujących w kulturze
wedyjskiej rozłączenie męża i żony poprzez rozwód nie było możliwe. Nie było
możliwe, aby Rukmini zrobiła to w tak zaawansowanym wieku, kiedy miała tylu
żonatych już synów. Każda z propozycji Krsny wydawała się jej być szaleństwem.
Była zaskoczona, że Krsna mógł w ogóle mówić takie rzeczy. Była ona prostą
kobietą i na myśl o rozłączeniu z Krsną jej niepokój narastał.
Krsna kontynuował:
"Przecież musisz przygotować się do swego następnego życia. Dlatego radzę
ci wybrać kogoś, kto może ci pomóc zarówno w tym, jak i następnym życiu. Ja Sam
nie jestem w stanie ci pomóc. Moja droga i piękna księżniczko, wiem że wszyscy
członkowie książęcego stanu – a pośród nich Śiśupala, Śalva, Jarasandha,
Dantavakra i nawet twój starszy brat Rukmi – są Moimi wrogami. Wcale za Mną nie
przepadają. Nienawidzą Mnie z całego serca. Wszyscy z nich byli bardzo dumni ze
swoich ziemskich posiadłości i zupełnie nie zwracali uwagi na nikogo, kto do
nich przychodził. Aby dać im nauczkę, zgodnie z twoim pragnieniem, zgodziłem
się ciebie porwać. W rzeczywistości nie ma we Mnie miłości ku tobie, mimo że ty
kochałaś Mnie już przed naszym ślubem.
"Jak już wyjaśniłem,
niezbyt Mnie interesuje życie rodzinne, żona, dzieci, dom i bogactwa. Podobnie
jak Moi bhaktowie, nie dbam zupełnie o te ziemskie rzeczy. Tak naprawdę to
interesuje Mnie jedynie samorealizacja. Ona sprawia Mi przyjemność, a nie życie
rodzinne." Po przedstawieniu Swojego zdania, Pan Krsna nagle zamilkł.
Wielki autorytet w sprawach
duchowych, Śukadeva Gosvami, zauważa, że Krsna prawie zawsze spędzał Swój czas
z Rukmini, i Rukmini była trochę dumna, iż spotkało ją to szczęście, i że Krsna
nie opuścił jej ani na chwilę. Jednak Krsna nie lubi, kiedy któryś z Jego
wielbicieli jest dumny. Kiedy tylko bhakta staje się dumny, Krsna, poprzez
odpowiednią taktykę, likwiduje tę dumę. Także i w tym przypadku Krsna
powiedział wiele rzeczy, których Rukmini było bardzo trudno słuchać. Mogła ona
jedynie dojść do wniosku, że pomimo dumy, którą posiadała, Krsna mógł ją
opuścić w każdej chwili.
Rukmini świadoma była faktu,
że jej mąż nie był zwykłą ludzką istotą. Był On Najwyższą Osobą Boga, panem
trzech światów. Sposób, w jaki do niej przemawiał, napełnił ją obawami, że Pan
może ją opuścić, bowiem nigdy przedtem nie słyszała od Krsny tak przykrych
słów. Tak więc serce jej zaczęło drżeć z obawy, że Krsna ją opuści. Nie
odpowiadając na Jego słowa, po prostu zapłakała z wielkiego niepokoju, tonąc w
oceanie smutku. Cicho rysowała ziemię paznokciami swych palców, które odbijały
na niej czerwonawe światło. Łzy płynące z jej oczu były różowe i mieszały się z
czarnym kosmetykiem z jej powiek. W ten sposób łzy spływały z jej twarzy
zmywając również kunkumę i szafran z
jej piersi. Nie będąc w stanie wypowiedzieć ani słowa, w wielkiej rozpaczy
spuściła głowę i stała nieruchomo. Obawy, które przeżywała, jej rozpacz,
sprawiały jej wiele bólu. Przestała ona cokolwiek rozumieć i tak bardzo
osłabła, że natychmiast straciła sporo na wadze i jej ciało zeszczuplało do
tego stopnia, że rozluźniły się bransolety, które nosiła na rękach. Camara wypadła jej z ręki, a jej pamięć
i umysł doznały szoku i straciła przytomność. Jej starannie ułożone włosy
rozsypały się i upadła na ziemię niczym drzewo bananowe ścięte przez wir
powietrzny.
Pan Krsna natychmiast
uświadomił Sobie, że Rukmini poważnie potraktowała Jego słowa i bardzo
obawiając się, że Krsna może ją opuścić, popadła w taki stan. Oczywiście Pan
Krsna zawsze darzy wielkim uczuciem Swoich bhaktów, i kiedy ujrzał Rukmini w
takim stanie, Jego serce natychmiast zmiękło. Natychmiast zrobił się dla niej
bardzo łaskawy. Związek pomiędzy Krsną i Rukmini był taki sam jak pomiędzy
Narayanem i Laksmi, i dlatego Krsna pojawił się przed nią jako Narayana w Swej
czteroramiennej formie. Krsna wstał z krawędzi łóżka, wziął Rukmini na ręce,
położył Swoje chłodne dłonie na jej twarzy i wyrównał jej rozmierzwione włosy.
Swą dłonią Pan Krsna otarł mokrą pierś Rukminiji. Rozumiejąc miłość, którą
darzyła Go Rukmini, objął ją i przytulił do Siebie.
Najwyższa Osoba bardzo dobrze
potrafi dostosować daną rzecz do czyjegoś rozumienia i dlatego próbował On
wycofać wszystko, co przedtem powiedział. Jest On jedynym schronieniem dla
Swych bhaktów i doskonale wie, w jaki sposób usatysfakcjonować Swoich czystych
wielbicieli. Krsna zrozumiał, że Rukmini nie poznała się na Jego żartach, i
dlatego, chcąc wszystko naprawić, zaczął mówić do niej w ten sposób.
"Moja droga córko Króla
Vidarbhy, Moja droga Rukmini, proszę nie zrozum Mnie źle. Nie bądź dla Mnie
taka nieżyczliwa. Wiem, że przywiązałaś się do Mnie w szczery i poważny sposób,
i że jesteś wierną Mi małżonką. Słowa, które tak bardzo cię poruszyły, wcale
nie są prawdą. Chciałem cię trochę rozgniewać i oczekiwałem, że odpowiesz jakoś
na Moje żarty. Niestety, ty wzięłaś je na poważnie. Bardzo Mi przykro z tego
powodu. Oczekiwałem, że twoje czerwone usta będą drżeć ze złości, gdy usłyszysz
co mówię, i że skarcisz Mnie wieloma słowami. O uosobienie doskonałej miłości,
nigdy nie sądziłem, że popadniesz w taki stan. Oczekiwałem, że skierujesz na
Mnie swoje mrugające oczy, chcąc wziąć odwet, i w ten sposób będę mógł ujrzeć
twą piękną twarz w złym nastroju.
"Moja droga, piękna żono,
wiesz, że jesteśmy rodziną. Zawsze jesteśmy zajęci sprawami rodzinnymi i już
dawno nie mieliśmy okazji, aby trochę pożartować. Taka jest przecież największa
rozrywka życia rodzinnego. Ci, którzy mają rodziny, ciężko pracują dzień i noc,
lecz ich zmęczenie zostaje zmniejszone po całym dniu pracy, gdy tylko spotykają
się i na różne sposoby starają cieszyć się życiem." Pan Krsna chciał się zaprezentować
jako zwykły gospodarz domu, który znajduje wiele przyjemności w żartach ze
swoją żoną. Dlatego prosił wiele razy, aby Rukmini nie brała Jego słów na
serio.
Tak więc, kiedy Pan Krsna
uspokoił Rukmini Swoimi słodkimi słowami, zrozumiała ona, że tak naprawdę wcale
nie miał On na myśli tego, co powiedział, lecz powiedział to wszystko po prostu
dla żartu. Stopniowo Rukmini przestała się obawiać, że Krsna ją opuści i
zaczęła patrzeć na Jego twarz radośnie, ze swym naturalnym uśmiechem na ustach.
Powiedziała ona: "Mój drogi lotosooki Panie, Twoje zdanie, że nie pasujemy
do siebie, jest zupełnie słuszne. Nie jest możliwe, abym dorównała Tobie,
ponieważ Ty jesteś rezerwuarem wszystkich cech, nieograniczoną Najwyższą Osobą
Boga. Jakże więc mogę być równa Tobie? Niemożliwe jest porównywanie mnie z
Tobą, bowiem Ty jesteś mistrzem wszelkiej wielkości, kontrolerem trzech sił
natury materialnej oraz przedmiotem czci dla wszystkich półbogów, takich jak
Pan Brahma i Śiva. Jeżeli zaś chodzi o mnie, to jestem wytworem trzech sił
natury materialnej. Trzy siły natury materialnej są przeszkodami na drodze
postępu w służbie oddania. Kiedy więc i gdzie będę mogła dorównać Tobie? Mój
drogi mężu, słusznie rzekłeś, że obawiając się królów, schroniłeś się w morzu.
Ale kto jest królem tego materialnego świata? Nie sądzę, aby rządziły nim tak
zwane rodziny królewskie. (Materialnym światem rządzą trzy siły materialnej
natury. One w rzeczywistości kontrolują ten materialny wszechświat.) Ty
przebywasz w głębi serca każdej żywej istoty i pozostajesz zupełnie poza
wpływem trzech sił materialnej natury, co do tego nie ma wątpliwości.
"Mówisz, że zawsze
podtrzymujesz wrogość pomiędzy ziemskimi królami. Lecz kim są ci ziemscy
królowie? Sądzę, że tymi ziemskimi królami są zmysły. One są najpotężniejsze i
one każdego kontrolują. Oczywiście Ty podtrzymujesz wrogość pomiędzy tymi
materialnymi zmysłami. Nigdy nie jesteś pod kontrolą zmysłów. Ty jesteś
Hrsikeśą – Tym, który zmysły kontroluje. Mój drogi Panie, powiedziałeś, że brak
Ci siły takiej, jaką winni posiadać królowie, i to także jest prawdą. Nie tylko
nie masz supremacji nad materialnym światem, ale nawet Twoi słudzy, ci, którzy
mają trochę przywiązania do Twych lotosowych stóp, również wyrzekają się
supremacji nad światem materialnym, ponieważ uważają, że taka materialna
pozycja jest najciemniejszym regionem, który wstrzymuje duchowy postęp. Twoi
słudzy nie pragną materialnej supremacji, więc cóż dopiero Ty? Mój drogi Panie,
że nie postępujesz tak, jak zwykła osoba, która ma jakiś konkretny cel w życiu
– jest to również w stu procentach słuszne stwierdzenie. Nawet Twoi wielcy
bhaktowie i słudzy, znani jako wielcy mędrcy i święte osoby, pozostają w takim
stanie, że nikt nie może powiedzieć, jaki jest cel ich życia. Społeczeństwo
ludzkie uważa, że zwariowali i są cyniczni. Dla przeciętnego człowieka cel ich
życia pozostaje tajemnicą. Najniżsi spośród rodzaju ludzkiego nie są w stanie
poznać Ciebie, ani Twojego sługi. Zanieczyszczona ludzka istota nie jest nawet
w stanie wyobrazić sobie rozrywek Twoich i Twoich bhaktów. O Nieograniczony,
skoro czyny i próby Twych bhaktów pozostają tajemnicą dla zwykłego człowieka,
jak więc może on pojąć motywy, którymi się kierujesz i Twoje wysiłki? W służbę
Tobie włączone są wszystkie energie i bogactwa, lecz mimo tego pozostają w
Twoim schronieniu.
"Powiedziałeś, że nie
masz środków do życia, lecz stan taki wcale nie jest biedą. Ponieważ nie ma
niczego poza Tobą, nie musisz niczego posiadać – Ty Sam jesteś wszystkim. Ty
nie potrzebujesz – tak jak inni – niczego nabywać. Ponieważ jesteś absolutny,
można pogodzić w Tobie wszystkie sprzeczne rzeczy. Nie posiadasz niczego, lecz
nikt nie jest bogatszy od Ciebie. W tym świecie materialnym nikt nie może być
bogaty nie posiadając niczego. Ponieważ jednak Ty Panie jesteś absolutny,
możesz pogodzić sprzeczność nieposiadania niczego i jednocześnie bycia
najbogatszym. W Vedach jest
powiedziane, że chociaż nie masz materialnych rąk i nóg, przyjmujesz wszystko,
co z oddaniem ofiarowują Ci bhaktowie. Nie masz materialnych oczu ani uszu,
lecz dostrzegasz wszystko i słyszysz wszystko i wszędzie. Chociaż nie posiadasz
niczego, wielcy półbogowie, którzy od innych przyjmują modlitwy i przez innych
są czczeni, przychodzą i oddają cześć Tobie, prosząc Cię o łaskę. Jak więc można
zaliczyć Cię do biednych?
"Mój drogi Panie,
powiedziałeś również, że zdecydowana większość ludzi nie oddaje Ci czci. To
także prawda, bowiem osoby, które dumne są ze swoich materialnych posiadłości,
myślą o używaniu tego, co posiadają dla zaspokojenia swoich zmysłów. Kiedy
ubogi człowiek nagle się wzbogaca, zaczyna czynić plany odnośnie zadowalania
własnych zmysłów. Dzieje się tak z powodu jego ignorancji. Nie wie on w jaki
sposób wykorzystać te ciężko zapracowane pieniądze. Zauroczony zewnętrzną energią,
uważa, że postępuje słusznie, przeznaczając swoje dochody na zadowalanie
zmysłów, i zapomina o służbie oddania. Mój drogi Panie, powiedziałeś, że osoby,
które nic nie posiadają, są Ci bardzo drogie. Wyrzekając się wszystkiego, Twój
bhakta pragnie tylko Ciebie. Rozumiem więc dlaczego taki wielki mędrzec jak
Narada Muni, który nie posiada żadnej materialnej własności, jest mimo to
bardzo Ci drogi. Takie osoby nie dbają o nic, za wyjątkiem Ciebie.
"Mój drogi Panie,
stwierdziłeś, że małżeństwo ludzi o równym statusie społecznym, pięknie,
bogactwie, sile, wpływach i wyrzeczeniu, może być małżeństwem udanym. Ale
osiągnięcie tego statusu życia może być możliwe tylko dzięki Twej łasce. Jesteś
najwyższym, doskonałym źródłem wszystkich bogactw. Każda pełna bogactw pozycja
w życiu pochodzi od Ciebie. Tak jak to opisane jest w Vedanta sutrze, janmadyasya yatah: Jesteś najwyższym źródłem, z
którego wszystko emanuje, jesteś oceanem wszelkiej przyjemności. Dlatego osoby
posiadające wiedzę pragną osiągnąć jedynie Ciebie i nic poza Tobą. Pragnąc
Twojej łaski, porzucają wszystko – nawet transcendentalną realizację Brahmana.
Ty jesteś najwyższym i ostatecznym celem życia. Ty jesteś oceanem wszelkich
korzyści, które uzyskują żywe istoty. Ci, którymi kierują dobre motywy, pragną
jedynie Ciebie, i porzucają wszystko, aby osiągnąć sukces. Dlatego zasługują
oni na przebywanie w Twoim towarzystwie. W społeczności osób służących Krsnie
nie podlega się cierpieniom i przyjemnościom tego materialnego świata, który
funkcjonuje na zasadzie atrakcji seksualnej. Dlatego każdy, tak kobiety jak i
mężczyźni, powinni pragnąć znaleźć się w społeczności Twoich sług i Ciebie.
Jesteś Najwyższą Osobą Boga, zatem nikt nie może Cię przewyższyć i nikt nie
może się równać Tobie. Doskonałym systemem społecznym jest system, w którym
wszystko skupia się wokół Ciebie, w którym Ty jesteś Najwyższym, a wszyscy
pozostali są Twoimi sługami. W tak doskonale zorganizowanym społeczeństwie
każdy może być wiecznie szczęśliwy.
"Mój Panie, stwierdziłeś,
że jedynie żebracy wysławiają Twe chwały, i to także jest całkowitą racją. Lecz
kim są ci żebracy? Ci wszyscy żebracy są wzniosłymi bhaktami, osobami
wyzwolonymi oraz tymi, którzy przyjęli wyrzeczony tryb życia. Wszyscy oni są
wielkimi duszami i bhaktami i nic poza gloryfikowaniem Ciebie ich nie
interesuje. Takie wielkie dusze wybaczają nawet największym grzesznikom. Ci tak
zwani żebracy czynią postęp w życiu duchowym nie zważając na wszelkie
cierpienia materialnego świata. Mój drogi mężu, nie myśl, że to z powodu braku
doświadczenia zgodziłam się wyjść za Ciebie. W rzeczywistości poszłam w ślady
tych wszystkich wielkich dusz. Poszłam drogą tych wspaniałych żebraków i
postanowiłam podporządkować moje życie Twoim lotosowym stopom.
"Powiedziałeś, że nie
masz nic i jest to prawdą. Rozdzielasz Siebie całkowicie pośród tych wielkich
dusz i bhaktów, i doskonale o tym wiedząc, odrzucam nawet tak wielkie osoby jak
Pan Brahma i Król Indra. Mój Panie, Ty kierujesz działaniem potężnego czasu.
Czas jest tak wielki i potężny, że w przeciągu chwili może spowodować
zniszczenie w jakimkolwiek miejscu tego stworzenia. Po rozważeniu tych
wszystkich czynników pomyślałam, że Jarasandha, Śiśupala i inni książęta,
którzy chcieli mnie poślubić, nie znaczą dla mnie więcej niż owady.
"Mój drogi, wszechpotężny synu Vasudevy, Twoje
stwierdzenie, że schroniłeś się w wodach oceanu, obawiając się wszystkich
wielkich książąt, jest zupełnie właściwe, lecz moje doświadczenia z Tobą
zaprzeczają temu. Na własne oczy widziałam, jak, używając Swej wielkiej siły,
uprowadziłeś mnie w obecności wszystkich tych książąt. W czasie ceremonii moich
zaślubin, po prostu przez naciągnięcie cięciwy Swojego łuku, bez trudu
odpędziłeś innych i dałeś mi schronienie u Swoich lotosowych stóp. Bardzo
dobrze pamiętam jak porwałeś mnie niczym lew zabierający upolowaną zdobycz i
odpędzający inne, mniejsze zwierzęta.
"Mój drogi lotosooki
Panie, nie mogę zrozumieć stwierdzenia, że życie kobiet i innych osób, które
przyjęły schronienie Twoich lotosowych stóp, upływa w ciągłej rozpaczy. Z
historii świata wiemy, że książęta tacy jak Anga, Prthu, Bharata, Yayati i
Gaya, byli wielkimi cesarzami świata i nie było konkurentów do ich wysokiej
pozycji. Lecz, aby osiągnąć błogosławieństwo Twoich lotosowych stóp, wyrzekli
się swych wysokich pozycji i udali się do lasu, aby tam oddawać się pokutom i
wyrzeczeniom. Czy dobrowolne przyjęcie takiej pozycji, obranie sobie za cel
Twoich lotosowych stóp, oznacza pogrążenie się w rozpaczy?
Mój drogi Panie, poradziłeś
mi, że mogę jeszcze wybrać kogoś innego spośród rodu książęcego i mogę rozwieść
się z Tobą. Lecz mój drogi Panie, doskonale mi wiadomo, że jesteś oceanem
wszelkich dobrych cech. Wielkie święte osoby, takie jak Narada Muni, nigdy nie
przestają gloryfikować Twoich transcendentalnych cech. Jeśli ktoś znajduje
schronienie u takiej świętej osoby, natychmiast uwalnia się od wszelkiego
materialnego zanieczyszczenia. Gdy ktoś wchodzi w bezpośredni kontakt ze służbą
dla Ciebie, bogini fortuny zgadza się ze swej strony przyznać mu wszelkie
błogosławieństwa. Więc jaka kobieta, która raz usłyszała o Twojej chwale z
autorytatywnego źródła, i której w jakiś sposób udało się zasmakować błogiego
zapachu Twoich lotosowych stóp, może zgodzić się wyjść za mąż za kogoś z tego
materialnego świata, kogoś, kto zawsze obawia się starości, chorób, śmierci i
ponownych narodzin? Z tego powodu przyjęłam schronienie Twoich lotosowych stóp
– nie bez zastanowienia, lecz z rozwagą i po namyśle. Mój drogi Panie, jesteś
Panem trzech światów. Możesz spełnić wszystkie pragnienia Swych bhaktów w tym
świecie i w następnym, bowiem jesteś Duszą Najwyższą mieszkającą w każdym.
Dlatego wybrałam Cię na mojego męża, uważając, że jesteś jedyną odpowiednią
osobą. Możesz wrzucić mnie w jakikolwiek rodzaj życia, tak jak na to zasłużyłam
swoimi czynnościami karmicznymi – nie dbam o to. Moją jedyną ambicją jest, abym
zawsze mogła być wierna Twoim lotosowym stopom, bowiem Ty możesz wyzwolić
Swoich wielbicieli z iluzorycznej egzystencji materialnej i zawsze gotowy
jesteś rozdzielić Siebie pomiędzy nich.
"Mój drogi Panie,
radziłeś mi, abym wybrała jednego z książąt, takich jak Śiśupala, Jarasandha
czy Dantavakra, lecz jaką pozycję zajmują oni w tym świecie? Zawsze ciężko
pracują, aby utrzymać swe życie rodzinne – niczym byki, które harują w pocie
czoła, napędzając maszynę do wyciskania oleju. Zawsze pozostają okryci hańbą
jak psy i nieszczęśliwi jak koty. Zaprzedali się swym żonom – jak niewolnicy.
Tylko kobieta, która nie słyszała o Twoich chwałach, może przyjąć takiego człowieka
na męża, lecz kobieta, która dowiedziała się o Tobie, o tym, że jesteś
wysławiany nie tylko w tym świecie, lecz również na dworach wielkich półbogów,
takich jak Pan Brahma i Pan Śiva – nie zgodzi się wyjść za mąż za nikogo prócz
Ciebie. W tym materialnym świecie człowiek to tylko martwe ciało. W sztuczny
sposób żywa istota okryta jest tym ciałem, które nie jest niczym więcej niż
workiem skóry, ozdobionym czasem brodą, wąsami, włosami na ciele i głowie oraz
paznokciami u palców. W worku tym jest trochę mięśni, kości i krwi zawsze
wymieszanej z odchodami, uryną, śluzem, żółcią i zatrutym powietrzem i jest on
miejscem, w którym żeruje różne robactwo i bakterie. Głupia kobieta przyjmuje
takie martwe ciało na swego męża i w swym braku zrozumienia kocha go jako
drogiego jej towarzysza. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy kobieta taka nie
zaznała pełnego rozkoszy zapachu Twych lotosowych stóp.
"Mój drogi lotosooki
mężu, jesteś zadowolony w Sobie Samym. Nie dbasz o to, czy jestem piękna i czy
mam dobre cechy. Zupełnie Cię to nie interesuje. Dlatego Twój brak przywiązania
do mnie wcale mnie nie dziwi, jest on rzeczą zupełnie naturalną. Nie możesz być
przywiązany do żadnej kobiety, bez względu na jej piękno i pozycję. Bez względu
na to, czy jesteś do mnie przywiązany czy też nie, spraw, aby moje oddanie i
moja uwaga zawsze skupione były na Twoich lotosowych stopach. Materialna siła
pasji jest także Twoim stworzeniem, tak więc kiedy namiętnie spoglądasz na
mnie, przyjmuję to za największą łaskę w moim życiu. Pragnę tylko takich
pomyślnych chwil."
Po wysłuchaniu Rukmini i jej
wyjaśnień każdego słowa, które Krsna poprzednio skierował do niej, chcąc
wzbudzić w niej gniew miłości, Krsna zwrócił się do Rukmini w następujący
sposób: "Moja droga, nieskazitelna żono, oczekiwałem od ciebie takich
wyjaśnień i tylko w tym celu wypowiedziałem te wszystkie żartobliwe słowa.
Chciałem oszukać cię, ukrywając Moje prawdziwe spojrzenie na wszystko. Teraz
osiągnąłem już Swój cel. Wspaniale objaśniłaś każde poszczególne słowo, które
usłyszałaś ode Mnie. Twoje wyjaśnienia są prawdziwe i pochwalam je. O
najpiękniejsza Rukmini, jesteś Moją najdroższą żoną. Jestem bardzo zadowolony
widząc, jak wielką miłością Mnie darzysz. Proszę przyjmij to za rzecz
oczywistą, że bez względu na to, jakie są twoje pragnienia i ambicje, i bez
względu na to, czego oczekujesz ode Mnie, Ja zawsze jestem gotów ci służyć.
Faktem jest również to, że Moi bhaktowie, Moi najdrożsi przyjaciele i słudzy,
zawsze wolni są od materialnego zanieczyszczania, mimo że nawet nie są skłonni
prosić, abym dał im takie wyzwolenie. Moi bhaktowie nigdy nie pragną ode Mnie
niczego poza możliwością służenia Mi, a nawet jeśli zdarzy im się o coś Mnie
poprosić, nie jest to materialne, bowiem są oni całkowicie zależni ode Mnie.
Wtedy takie ambicje i pragnienia – zamiast być przyczyną materialnej niewoli –
stają się źródłem wyzwolenia z tego materialnego świata.
"Moja droga, niewinna i
święta żono, przekonałem się o twej miłości. Twoja miłość poddana została
próbie i przeszłaś ją bardzo dobrze. Celowo wstrząsnąłem tobą mówiąc wiele słów
nie pasujących do twego charakteru, lecz zaskoczony jestem widząc, że nie
straciłaś ani odrobiny swojego oddania. Moja droga żono, Ja przyznaję wszystkie
błogosławieństwa, nawet wyzwolenie z tego materialnego świata, i tylko Ja
potrafię zatrzymać trwanie materialnej egzystencji i przywołać do domu, z
powrotem do Boga. Ten, którego oddanie jest fałszywe, oddaje Mi cześć dla
uzyskania jakichś materialnych korzyści, tylko po to, aby pozostać w świecie materialnego
szczęścia, które kulminuje w przyjemności płynącej z seksu. Ten, który poddaje
się surowym pokutom i wyrzeczeniom tylko po to, aby osiągnąć materialne
szczęście, z pewnością znajduje się w iluzji Mej zewnętrznej energii. Osoby
pełniące służbę oddania po to, aby uzyskać korzyści materialne, albo aby
zadowolić swoje zmysły, z pewnością są bardzo głupie. Szczęście materialne
oparte na seksie osiągane jest nawet w najbardziej obrzydliwych formach życia,
takich jak świnie i psy. Nikt nie powinien przychodzić do Mnie z pragnieniem
osiągnięcia takiego szczęścia, bowiem jest ono dostępne nawet dla tego, kto
znalazł się w piekielnych warunkach życia. Dlatego lepiej jest, aby osoby
pragnące materialnego szczęścia, a nie Mnie, pozostały w tych piekielnych warunkach."
Materialne zanieczyszczenie
jest tak silne, że każdy pracuje w pocie czoła, aby osiągnąć to materialne
szczęście. Religijność na pokaz, wyrzeczenie na pokaz, humanitaryzm,
filantropia, polityka, nauka – wszystko to ma na celu korzyść materialną. Aby
natychmiast osiągnąć tego rodzaju korzyść, materialistyczne osoby czczą na ogół
różnych półbogów, i będąc pod urokiem materialnych czynności, czasem zaczynają
służbę oddania dla Pana. Czasem zdarza się, że gdy ktoś szczerze służy Panu,
lecz jednocześnie nie wyrzeka się swoich materialnych ambicji, Pan bardzo
łaskawie usuwa źródło materialnego szczęścia i wtedy wielbiciel, nie znajdując
pociechy w materialnym szczęściu, całkowicie włącza się w czystą służbę
oddania.
Pan Krsna mówił dalej:
"Moja droga żono, najlepsza ze wszystkich królowych, dobrze rozumiem, że
nie masz żadnych materialnych ambicji. Służenie Mi jest twym jedynym celem i do
tej pory przez długi czas pełniłaś czystą służbę. Przykładowa, niczym nie
skażona służba oddania nie tylko może zapewnić bhakcie wyzwolenie z tego
materialnego świata, lecz również promocję do świata duchowego, w którym może
Mi wiecznie służyć. Osoby zbyt przywiązane do materialnego szczęścia nie mogą
pełnić takiej służby. Kobiety o nieczystych sercach wynajdują różne sposoby
zadowolenia swych zmysłów, podczas gdy na zewnątrz zachowują pozory, że są
wielkimi wielbicielkami.
"Moja droga, szanowna
żono, chociaż mam tysiące żon, nie sądzę, aby któraś z nich mogła Mnie kochać
bardziej niż ty. Praktycznym dowodem na to jest to, że przed ślubem nigdy Mnie
nie widziałaś, po prostu słyszałaś o Mnie od osób trzecich, lecz pomimo tego
twoja wiara we Mnie była tak niewzruszona, że nawet w obecności wielu
wykwalifikowanych, bogatych i pięknych mężczyzn z królewskiego stanu, nie
wybrałaś na męża żadnego z nich, lecz zdecydowanie pragnęłaś Mnie.
Zlekceważyłaś wszystkich obecnych książąt i łaskawie wysłałaś do Mnie potajemny
list, w którym prosiłaś Mnie, abym cię porwał. Kiedy cię uprowadzałem, twój
starszy brat Rukmi gwałtownie zaprotestował i walczył ze Mną. W rezultacie
pokonałem go bezlitośnie i oszpeciłem jego ciało. W czasie ślubu Aniruddhy, gdy
wszyscy byli zajęci grą w szachy, doszło do jeszcze jednej walki z twoim bratem
Rukmi i Mój starszy brat Balarama w końcu go zabił. Zaskoczony byłem, że w
związku z tym wydarzeniem nie zaprotestowałeś ani słowem. Z powodu wielkiej
obawy, że możesz zostać oddzielona ode Mnie, cierpiałaś wszelkie skutki tego
bez słowa. Na skutek tego wielkiego spokoju, Moja droga żono, zdobyłaś Mnie na
zawsze. Wiecznie będę pod twoją kontrolą. Wysłałaś po Mnie posłańca, prosząc,
abym cię uprowadził, lecz kiedy spóźniłem się trochę, cały świat wydał ci się
nagle pusty. Wówczas doszłaś do wniosku, że nikt inny nie może dotknąć twojego
pięknego ciała i, nie mając nadziei na Mój przyjazd, postanowiłaś popełnić
samobójstwo. Moja droga Rukmini, tak wspaniała i wzniosła miłość ku Mnie zawsze
pozostanie w Mym sercu. Jeśli zaś chodzi o Mnie, to odpłacenie się za twe
czyste oddanie nie leży w Mojej mocy."
Najwyższa Osoba Boga
oczywiście nie miał w tym żadnego celu, aby być czyimś mężem, synem czy ojcem,
bowiem wszystko należy do Niego i każdy znajduje się pod Jego kontrolą. Dla
Swej satysfakcji nie potrzebuje niczyjej pomocy. Kiedy Pan przychodzi na
Ziemię, aby odgrywać rolę ludzkiej istoty, odgrywa Swą rolę jako mąż, syn i
przyjaciel lub wróg, w sposób całkowicie doskonały. Odgrywając rolę doskonałego
małżonka królowych, a szczególnie Rukmini, Krsna cieszył się miłością małżeńską
w pełnej doskonałości.
Według zasad obowiązujących w
kulturze wedyjskiej, poligamia jest dozwolona, lecz żadna z żon nie powinna być
źle traktowana. Innymi słowy, można mieć wiele żon, jednak tylko wtedy, kiedy
jest się w stanie zadowolić wszystkie z nich w tym samym stopniu, jako idealny
mąż. W przeciwnym razie nie jest ona dopuszczalna. Pan Krsna jest nauczycielem
świata i mimo, że nie potrzebował żony, rozprzestrzenił się w tyle form, ile
żon posiadał, i żył z każdą z nich jako idealny gospodarz domu, przestrzegając
regulujących zasad i zobowiązań zgodnych z zaleceniami prawnymi i zwyczajami
panującymi w społeczeństwie wedyjskim. Dla każdej ze Swych 16 108 żon
utrzymywał inny pałac, inną służbę i inną atmosferę. Tak więc Pan, choć jest
tylko jeden, zamanifestował się jako 16 108 idealnych gospodarzy domu.
W ten sposób Bhaktivedanta kończy wyjaśnienia do pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału książki Krsna, zatytułowanego "Rozmowy pomiędzy Krsną i Rukmini".