*59. Rozmowy pomiędzy Krsną i Rukmini

    Pewnego razu Pan Krsna, Najwyższa Osoba Boga, Ten, który obdarza wiedzą wszystkie żywe istoty, począwszy od Brahmy aż do nieznacznej mrówki, siedział w sypialni Rukmini, która razem ze swymi służącymi służyła Panu. Krsna siedział na krawędzi łóżka Rukmini, a służące wachlowały Go camarami (tj. miotełkami do odganiania much, wykonanymi z ogona jaka).

    Związek Pana Krsny – doskonałego męża – oraz Rukmini, jest doskonałą manifestacją najwyższej doskonałości Najwyższej Osoby Boga. Jest wielu filozofów, którzy wysuwają koncepcję Prawdy Absolutnej, według której Bóg nie może zrobić tego czy tamtego. Wykluczają oni inkarnację Boga, czyli Prawdy Absolutnej, w ludzkiej formie. Lecz w rzeczywistości fakty przedstawiają się inaczej. Bóg nie może podlegać naszym niedoskonałym zmysłom. Jest On wszechmocną, wszechobecną Osobą Boga i Swoją najwyższą wolą może nie tylko stwarzać, utrzymywać i unicestwiać całą manifestację kosmiczną, lecz może także zejść na Ziemię jako zwykła ludzka istota, aby wypełnić najwyższą misję. Tak jak powiedziane jest w Bhagavad-gicie, kiedykolwiek pojawiają się rozbieżności w wypełnianiu ludzkich obowiązków, Pan schodzi na Ziemię. Żaden czynnik zewnętrzny nie zmusza Go, aby się pojawił. Schodzi On na Ziemię dzięki Swej wewnętrznej mocy, po to aby na nowo ustalić funkcje, które człowiek winien spełniać, oraz jednocześnie unicestwić te elementy, które są przeszkodą w marszu ludzkiej cywilizacji do postępu. Tak więc Najwyższa Osoba Boga pojawił się w Swej wiecznej formie Śri Krsny w dynastii Yadu, zgodnie z zasadą Swych transcendentalnych rozrywek.

    Pałac Rukmini był cudownie wykończony. U sufitu wisiało wiele baldachimów z krawędziami zdobionymi girlandami z pereł. Cały pałac oświetlony był blaskiem drogocennych klejnotów. Wokół niego rosły sady pełne kwiatów baela i cameli, które uważane są za najładniej pachnące kwiaty w Indiach. Było tam także wiele roślin, których kwiaty nadawały pałacowi jeszcze większego piękna. Ich rozkoszna woń wabiła grupki brzęczących pszczół. Nocami przyjemne światło księżyca sączyło się przez misternie utkaną sieć zasłon. Łagodny wiatr roznosił woń kwiatów parijata. Wewnątrz pałacu paliły się kadzidła, a ich wonny dym przeciekał przez zasłony okienne. W pokoju znajdowały się materace pokryte białymi prześcieradłami, przypominającymi mleczną piankę. Pościel była miękka i biała jak mleczna pianka. W takim otoczeniu siedział Pan Krsna, ciesząc się ze służby, jaką oddawała Mu Rukmini asystowana przez swoje służące.

    Rukmini bardzo pragnęła mieć możliwość służenia Najwyższej Osobie Boga jako swemu mężowi. Pragnęła ona służyć Panu osobiście i dlatego wzięła camarę z ręki jednej ze swych służących i sama zaczęła wachlować Krsnę. Rączka camary wykonana była ze złota i zdobiły ją drogocenne klejnoty. Kiedy znalazła się w ręce Rukmini, której każdy palec nosił drogocenny pierścionek, nabrała jeszcze większego piękna. Nogi Rukmini zdobiły dzwoneczki u kostek i drogocenne klejnoty, które delikatnie dzwoniły między fałdami jej sari. Nabrzmiałe piersi Rukmini wysmarowane były kunkumą i szafranem, a odbicie czerwonego koloru emanującego z jej zakrytych piersi jeszcze powiększało jej piękno. Wysoko uniesioną, dolną część jej pośladków zdobił pasek z koronki wysadzanej klejnotami, a na jej szyi wisiał bardzo błyszczący naszyjnik. Nade wszystko, ponieważ służyła Panu Krsnie – chociaż wówczas miała jut dorosłych synów – jej piękne ciało było niezrównane we wszystkich trzech światach. Kiedy próbujemy opisać jej piękną twarz, to wydaje się, że wijące się włosy na jej głowie, piękne kolczyki w jej uszach, jej uśmiechnięte usta i zloty naszyjnik, były nie jak sączenie się, ale jak deszcz nektaru. Jest rzeczą sprawdzoną, że Rukmini nie różniła się od oryginalnej bogini fortuny, która zawsze służy lotosowym stopom Narayana.

    Rozrywki Krsny z Rukmini w Dvarace zostały uznane przez wielkie autorytety za manifestację wspaniałych i pełnych przepychu rozrywek Narayana i Laksmi. Rozrywki Radhy i Krsny we Vrndavanie są proste i wiejskie w odróżnieniu od wytwornych i eleganckich rozrywek z Dvaraki. Rukmini była bardzo pogodna i Krsna był bardzo zadowolony z jej zachowania.

    Krsna wiedział z własnego doświadczenia, że kiedy Narada Muni ofiarował Rukmini kwiat parijata, Satyabhama zaczęła być zazdrosna o nią i natychmiast zażądała od Krsny podobnego kwiatu. Faktycznie trudno ją było uspokoić aż do chwili, gdy obiecano jej całe drzewo tych kwiatów. Krsna zrobił to dla niej i z niebiańskiego królestwa przyniesiono na Ziemię całe drzewo. Po tym zdarzeniu Krsna oczekiwał, że skoro Satyabhama otrzymała całe drzewo tych kwiatów, to Rukmini także czegoś od Niego zażąda. Jednak Rukmini nawet nie wspomniała o tym zdarzeniu. Była ona poważną osobą i jej służba dla Krsny przynosiła jej pełną satysfakcję. Krsna chciał ujrzeć piękną twarz Rukmini trochę zirytowaną. Krsna miał ponad 16 000 żon i każdą z nich traktował z mężowskim uczuciem. Jednak czasem, dla Swojej własnej przyjemności, doprowadzał do tego, że któraś z żon krytykowała Go w miłosnej irytacji, a On cieszył się z tego. W tym przypadku, ponieważ Krsna nie mógł znaleźć żadnej wady u Rukmini – bowiem była ona wspaniała i zawsze pochłonięta służeniem Krsnie – z uśmiechem i wielką miłością zwrócił się do niej. Rukmini była córką potężnego Króla Bhismaki i dlatego Krsna nie zwrócił się do niej po imieniu, ale nazwał ją księżniczką: "Moja droga księżniczko, jest to bardzo zdumiewające. Wiele osób z królewskiego rodu ubiegało się o twą rękę. I choć nie wszyscy byli królami, to wszyscy posiadali bogactwa, takie jak przystało na ród królewski. Posiadali dobre maniery, byli wykształceni, sławni wśród innych królów, piękni i pełni zalet, potężni i w ogóle pod każdym względem bardzo atrakcyjni. Nie można powiedzieć, aby do czegoś się nie nadawali, i przede wszystkim, twój ojciec i twój brat nie mieli nic przeciwko twojemu małżeństwu z którymś z nich. Wręcz przeciwnie, dali słowo honoru, że poślubisz Śiśupalę. Twoi rodzice zgodzili się na to małżeństwo. Śiśupala był wielkim królem i bardzo ciebie pożądał. Swoim pięknem doprowadzałaś go do szaleństwa i gdyby cię poślubił, to myślę, że zawsze pozostałby twym wiernym sługą.

    "W porównaniu z Śiśupalą i jego zaletami, Ja jestem niczym, i możesz się o tym przekonać osobiście. Zdumiony jestem, że nie zgodziłaś się na małżeństwo z Śiśupalą, a wyraziłaś zgodę na małżeństwo ze Mną, który przecież tak bardzo ustępuje Śiśupali. Widząc twe piękno, twą równowagę wewnętrzną, poważny i wzniosły charakter, sądzę, że zupełnie nie nadaję się na twojego męża. Czy mogę więc zapytać o powód, który skłonił cię do tego, że Mnie wybrałaś na męża? Teraz oczywiście mogę się do ciebie zwracać przez 'moja piękna żono', lecz pomimo tego muszę cię poinformować o Mojej prawdziwej pozycji – a mianowicie o tym, że ustępuję tym wszystkim książętom, którzy ubiegali się o twoją rękę.

    "Po pierwsze, może wiesz, że tak bardzo obawiałem się Jarasandhy, że nie śmiałem mieszkać na jego ziemi i dlatego zbudowałem dom w wodzie, na morzu. Nie zależy Mi na wyjawianiu tego sekretu innym, lecz ty musisz wiedzieć, że nie jestem wielkim bohaterem. Jestem tchórzem i ciągle się ich boję. Nadal nie czuję się bezpieczny, bowiem wszyscy królowie na tej Ziemi są wrogo nastawieni do Mnie. Ja Sam jestem przyczyną ich wrogich uczuć, bowiem walczyłem z nimi na różne sposoby. Inną Moją wadą jest to, że chociaż zasiadam na tronie w Dvarace, to nie mam do niego bezpośredniego prawa. Choć zdobyłem królestwo zabijając Mego wuja Kamsę, to królestwo to miało przejść w ręce Mego dziadka. Tak więc w rzeczywistości to królestwo nie należy do Mnie. Poza tym nie mam stałego celu w życiu. Ludzie nie rozumieją Mnie zbyt dobrze. Doskonale wiedzą, że byłem pasterzem we Vrndavanie i oczekiwali, że pójdę w ślady Mojego opiekuna, Nandy Maharajy, i że będę wierny Śrimati Radharani i Jej wszystkim przyjaciółkom z Vrndavany, lecz Ja nagle ich opuściłem. Chciałem zostać sławnym księciem, lecz nie mogłem mieć żadnego królestwa, ani też nie mogłem rządzić jako książę. Jeśli chodzi o ostateczny cel w Moim życiu, ludzie zupełnie nie wiedzą, co o tym myśleć. Nie wiedzą czy jestem pasterzem czy księciem, czy jestem synem Nandy Maharajy czy też Vasudevy. Ponieważ nie mam stałego celu w życiu, mogą nazwać Mnie włóczęgą. Dlatego dziwi Mnie, że wybrałaś takiego włóczęgę-próżniaka na męża.

    "Oprócz tego nie jestem bardzo wytworny jeśli chodzi o etykietę obowiązującą w społeczeństwie. Powinno się być usatysfakcjonowanym jedną żoną, a ja ożeniłem się wiele razy i mam ponad 16 000 żon. Poza tym nie jestem w stanie zadowolić ich wszystkich Swoją wytwornością. Nie zachowuję się zbyt dobrze w stosunku do nich i zdaję Sobie sprawę z tego, że wiadomo ci o tym. Czasem doprowadzam do sytuacji, w której Moje żony nie są zbyt szczęśliwe. Ponieważ wychowałem się na wsi, nie bardzo zaznajomiony jestem z etykietą miejskiego życia. Nie potrafię zadowolić Swoich żon ładnymi słowami i zachowaniem. Z doświadczenia wiadomo, że każda kobieta, która idzie za Mną lub ulega Memu urokowi, zostaje w końcu opuszczona przeze Mnie i płacze z tego powodu do końca swego życia. We Vrndavanie oczarowałem wiele gopi, lecz potem je opuściłem i teraz ich życie sprowadza się do ciągłego płaczu za Mną i przeżywania tej rozłąki. Słyszałem od Akrury i Uddhavy, że od czasu kiedy opuściłem Vrndavanę, wszyscy pasterze z którymi się przyjaźniłem, pasterki gopi, Radharani, jak i Mój opiekun Nanda Maharaja, nie przestają płakać za Mną. Opuściłem Vrndavanę na dobre i teraz zajęty jestem królowymi w Dvarace, lecz nie zachowuję się odpowiednio w stosunku do żadnej z was. Możesz więc bez trudu zrozumieć, że nie mam stałego charakteru i nie jestem godnym zaufania mężem. Jedynym rezultatem przywiązania do Mnie jest bezustanna rozpacz i żal.

    "Moja droga, piękna księżniczko, może także wiadomo ci o tym, że jestem zawsze bez środków do życia. Tuż po Moich narodzinach, w nędzy zostałem przeniesiony do domu Nandy Maharajy i przez niego wychowany zostałem na pasterza. Chociaż Mój opiekun miał setki tysięcy krów, ja nie byłem właścicielem ani jednej z nich. Po prostu powierzono Mi opiekę nad nimi, kazano Mi ich pilnować, lecz nie byłem ich właścicielem. Tutaj także nic do Mnie nie należy. Zawsze pozostaję w nędzy. Nie ma sensu rozpaczać nad tą nieszczęsną sytuacją. Nie miałem niczego w przeszłości, czemu więc miałbym rozpaczać nad tym, że obecnie także nic nie posiadam? Możesz także zauważyć, że Moi bhaktowie nie opływają w dostatki. Są oni równie ubodzy w dobra materialne. Ci natomiast, którzy są bogaci, posiadając wiele dóbr materialnych, nie są zainteresowani Mną czy też świadomością Krsny. Z kolei, kiedy ktoś staje się nędzarzem, czy to będąc do tego zmuszonym, czy to poprzez różne okoliczności, ten może się Mną zainteresować, jeśli nadarzy się odpowiednia do tego sposobność. Osoby dumne ze swych bogactw, nawet jeśli przebywają w otoczeniu Mych bhaktów, nie wynoszą z tego żadnej korzyści. Innymi słowy, biedniejsi ludzie mogą się Mną trochę interesować, lecz bogatsi nie posiadają żadnego zainteresowania. Dlatego sądzę, że twój wybór nie był zbyt inteligentny. Wydawało się, że jesteś bardzo inteligentna i wykształcona przez swego ojca i brata, lecz popełniłaś taki duży błąd wybierając Mnie na towarzysza swego życia.

    "Lecz nic nie szkodzi, lepiej później niż wcale. Daję ci możliwość wybrania męża, który dorównuje ci pod względem bogactwa, tradycji rodzinnych, piękna, wykształcenia – pod każdym względem. Wszystkie błędy, które popełniłaś, mogą pójść w niepamięć – teraz na nowo możesz wybrać swoją drogę życia. Zwykle nie zawiera się związku małżeńskiego z osobą, która ma wyższą, czy też niższą pozycję. Moja droga córko Króla Vidarbhy, sądzę, że przed ślubem nie zastanowiłaś się zbyt dobrze i wybierając Mnie na męża dokonałaś złego wyboru. Nie postąpiłaś dobrze. Dlatego radzę ci, lepiej późno niż wcale. Teraz na towarzysza swojego życia możesz wybrać jednego spośród wielkich ksatriyów. Mnie możesz odrzucić."

    Krsna zaproponował Rukmini rozwód w chwili, kiedy miała już wiele dorosłych dzieci i dlatego ta propozycja wydała się jej trochę zaskakująca. Według zasad obowiązujących w kulturze wedyjskiej rozłączenie męża i żony poprzez rozwód nie było możliwe. Nie było możliwe, aby Rukmini zrobiła to w tak zaawansowanym wieku, kiedy miała tylu żonatych już synów. Każda z propozycji Krsny wydawała się jej być szaleństwem. Była zaskoczona, że Krsna mógł w ogóle mówić takie rzeczy. Była ona prostą kobietą i na myśl o rozłączeniu z Krsną jej niepokój narastał.

    Krsna kontynuował: "Przecież musisz przygotować się do swego następnego życia. Dlatego radzę ci wybrać kogoś, kto może ci pomóc zarówno w tym, jak i następnym życiu. Ja Sam nie jestem w stanie ci pomóc. Moja droga i piękna księżniczko, wiem że wszyscy członkowie książęcego stanu – a pośród nich Śiśupala, Śalva, Jarasandha, Dantavakra i nawet twój starszy brat Rukmi – są Moimi wrogami. Wcale za Mną nie przepadają. Nienawidzą Mnie z całego serca. Wszyscy z nich byli bardzo dumni ze swoich ziemskich posiadłości i zupełnie nie zwracali uwagi na nikogo, kto do nich przychodził. Aby dać im nauczkę, zgodnie z twoim pragnieniem, zgodziłem się ciebie porwać. W rzeczywistości nie ma we Mnie miłości ku tobie, mimo że ty kochałaś Mnie już przed naszym ślubem.

    "Jak już wyjaśniłem, niezbyt Mnie interesuje życie rodzinne, żona, dzieci, dom i bogactwa. Podobnie jak Moi bhaktowie, nie dbam zupełnie o te ziemskie rzeczy. Tak naprawdę to interesuje Mnie jedynie samorealizacja. Ona sprawia Mi przyjemność, a nie życie rodzinne." Po przedstawieniu Swojego zdania, Pan Krsna nagle zamilkł.

    Wielki autorytet w sprawach duchowych, Śukadeva Gosvami, zauważa, że Krsna prawie zawsze spędzał Swój czas z Rukmini, i Rukmini była trochę dumna, iż spotkało ją to szczęście, i że Krsna nie opuścił jej ani na chwilę. Jednak Krsna nie lubi, kiedy któryś z Jego wielbicieli jest dumny. Kiedy tylko bhakta staje się dumny, Krsna, poprzez odpowiednią taktykę, likwiduje tę dumę. Także i w tym przypadku Krsna powiedział wiele rzeczy, których Rukmini było bardzo trudno słuchać. Mogła ona jedynie dojść do wniosku, że pomimo dumy, którą posiadała, Krsna mógł ją opuścić w każdej chwili.

    Rukmini świadoma była faktu, że jej mąż nie był zwykłą ludzką istotą. Był On Najwyższą Osobą Boga, panem trzech światów. Sposób, w jaki do niej przemawiał, napełnił ją obawami, że Pan może ją opuścić, bowiem nigdy przedtem nie słyszała od Krsny tak przykrych słów. Tak więc serce jej zaczęło drżeć z obawy, że Krsna ją opuści. Nie odpowiadając na Jego słowa, po prostu zapłakała z wielkiego niepokoju, tonąc w oceanie smutku. Cicho rysowała ziemię paznokciami swych palców, które odbijały na niej czerwonawe światło. Łzy płynące z jej oczu były różowe i mieszały się z czarnym kosmetykiem z jej powiek. W ten sposób łzy spływały z jej twarzy zmywając również kunkumę i szafran z jej piersi. Nie będąc w stanie wypowiedzieć ani słowa, w wielkiej rozpaczy spuściła głowę i stała nieruchomo. Obawy, które przeżywała, jej rozpacz, sprawiały jej wiele bólu. Przestała ona cokolwiek rozumieć i tak bardzo osłabła, że natychmiast straciła sporo na wadze i jej ciało zeszczuplało do tego stopnia, że rozluźniły się bransolety, które nosiła na rękach. Camara wypadła jej z ręki, a jej pamięć i umysł doznały szoku i straciła przytomność. Jej starannie ułożone włosy rozsypały się i upadła na ziemię niczym drzewo bananowe ścięte przez wir powietrzny.

    Pan Krsna natychmiast uświadomił Sobie, że Rukmini poważnie potraktowała Jego słowa i bardzo obawiając się, że Krsna może ją opuścić, popadła w taki stan. Oczywiście Pan Krsna zawsze darzy wielkim uczuciem Swoich bhaktów, i kiedy ujrzał Rukmini w takim stanie, Jego serce natychmiast zmiękło. Natychmiast zrobił się dla niej bardzo łaskawy. Związek pomiędzy Krsną i Rukmini był taki sam jak pomiędzy Narayanem i Laksmi, i dlatego Krsna pojawił się przed nią jako Narayana w Swej czteroramiennej formie. Krsna wstał z krawędzi łóżka, wziął Rukmini na ręce, położył Swoje chłodne dłonie na jej twarzy i wyrównał jej rozmierzwione włosy. Swą dłonią Pan Krsna otarł mokrą pierś Rukminiji. Rozumiejąc miłość, którą darzyła Go Rukmini, objął ją i przytulił do Siebie.

    Najwyższa Osoba bardzo dobrze potrafi dostosować daną rzecz do czyjegoś rozumienia i dlatego próbował On wycofać wszystko, co przedtem powiedział. Jest On jedynym schronieniem dla Swych bhaktów i doskonale wie, w jaki sposób usatysfakcjonować Swoich czystych wielbicieli. Krsna zrozumiał, że Rukmini nie poznała się na Jego żartach, i dlatego, chcąc wszystko naprawić, zaczął mówić do niej w ten sposób.

    "Moja droga córko Króla Vidarbhy, Moja droga Rukmini, proszę nie zrozum Mnie źle. Nie bądź dla Mnie taka nieżyczliwa. Wiem, że przywiązałaś się do Mnie w szczery i poważny sposób, i że jesteś wierną Mi małżonką. Słowa, które tak bardzo cię poruszyły, wcale nie są prawdą. Chciałem cię trochę rozgniewać i oczekiwałem, że odpowiesz jakoś na Moje żarty. Niestety, ty wzięłaś je na poważnie. Bardzo Mi przykro z tego powodu. Oczekiwałem, że twoje czerwone usta będą drżeć ze złości, gdy usłyszysz co mówię, i że skarcisz Mnie wieloma słowami. O uosobienie doskonałej miłości, nigdy nie sądziłem, że popadniesz w taki stan. Oczekiwałem, że skierujesz na Mnie swoje mrugające oczy, chcąc wziąć odwet, i w ten sposób będę mógł ujrzeć twą piękną twarz w złym nastroju.

    "Moja droga, piękna żono, wiesz, że jesteśmy rodziną. Zawsze jesteśmy zajęci sprawami rodzinnymi i już dawno nie mieliśmy okazji, aby trochę pożartować. Taka jest przecież największa rozrywka życia rodzinnego. Ci, którzy mają rodziny, ciężko pracują dzień i noc, lecz ich zmęczenie zostaje zmniejszone po całym dniu pracy, gdy tylko spotykają się i na różne sposoby starają cieszyć się życiem." Pan Krsna chciał się zaprezentować jako zwykły gospodarz domu, który znajduje wiele przyjemności w żartach ze swoją żoną. Dlatego prosił wiele razy, aby Rukmini nie brała Jego słów na serio.

    Tak więc, kiedy Pan Krsna uspokoił Rukmini Swoimi słodkimi słowami, zrozumiała ona, że tak naprawdę wcale nie miał On na myśli tego, co powiedział, lecz powiedział to wszystko po prostu dla żartu. Stopniowo Rukmini przestała się obawiać, że Krsna ją opuści i zaczęła patrzeć na Jego twarz radośnie, ze swym naturalnym uśmiechem na ustach. Powiedziała ona: "Mój drogi lotosooki Panie, Twoje zdanie, że nie pasujemy do siebie, jest zupełnie słuszne. Nie jest możliwe, abym dorównała Tobie, ponieważ Ty jesteś rezerwuarem wszystkich cech, nieograniczoną Najwyższą Osobą Boga. Jakże więc mogę być równa Tobie? Niemożliwe jest porównywanie mnie z Tobą, bowiem Ty jesteś mistrzem wszelkiej wielkości, kontrolerem trzech sił natury materialnej oraz przedmiotem czci dla wszystkich półbogów, takich jak Pan Brahma i Śiva. Jeżeli zaś chodzi o mnie, to jestem wytworem trzech sił natury materialnej. Trzy siły natury materialnej są przeszkodami na drodze postępu w służbie oddania. Kiedy więc i gdzie będę mogła dorównać Tobie? Mój drogi mężu, słusznie rzekłeś, że obawiając się królów, schroniłeś się w morzu. Ale kto jest królem tego materialnego świata? Nie sądzę, aby rządziły nim tak zwane rodziny królewskie. (Materialnym światem rządzą trzy siły materialnej natury. One w rzeczywistości kontrolują ten materialny wszechświat.) Ty przebywasz w głębi serca każdej żywej istoty i pozostajesz zupełnie poza wpływem trzech sił materialnej natury, co do tego nie ma wątpliwości.

    "Mówisz, że zawsze podtrzymujesz wrogość pomiędzy ziemskimi królami. Lecz kim są ci ziemscy królowie? Sądzę, że tymi ziemskimi królami są zmysły. One są najpotężniejsze i one każdego kontrolują. Oczywiście Ty podtrzymujesz wrogość pomiędzy tymi materialnymi zmysłami. Nigdy nie jesteś pod kontrolą zmysłów. Ty jesteś Hrsikeśą – Tym, który zmysły kontroluje. Mój drogi Panie, powiedziałeś, że brak Ci siły takiej, jaką winni posiadać królowie, i to także jest prawdą. Nie tylko nie masz supremacji nad materialnym światem, ale nawet Twoi słudzy, ci, którzy mają trochę przywiązania do Twych lotosowych stóp, również wyrzekają się supremacji nad światem materialnym, ponieważ uważają, że taka materialna pozycja jest najciemniejszym regionem, który wstrzymuje duchowy postęp. Twoi słudzy nie pragną materialnej supremacji, więc cóż dopiero Ty? Mój drogi Panie, że nie postępujesz tak, jak zwykła osoba, która ma jakiś konkretny cel w życiu – jest to również w stu procentach słuszne stwierdzenie. Nawet Twoi wielcy bhaktowie i słudzy, znani jako wielcy mędrcy i święte osoby, pozostają w takim stanie, że nikt nie może powiedzieć, jaki jest cel ich życia. Społeczeństwo ludzkie uważa, że zwariowali i są cyniczni. Dla przeciętnego człowieka cel ich życia pozostaje tajemnicą. Najniżsi spośród rodzaju ludzkiego nie są w stanie poznać Ciebie, ani Twojego sługi. Zanieczyszczona ludzka istota nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie rozrywek Twoich i Twoich bhaktów. O Nieograniczony, skoro czyny i próby Twych bhaktów pozostają tajemnicą dla zwykłego człowieka, jak więc może on pojąć motywy, którymi się kierujesz i Twoje wysiłki? W służbę Tobie włączone są wszystkie energie i bogactwa, lecz mimo tego pozostają w Twoim schronieniu.

    "Powiedziałeś, że nie masz środków do życia, lecz stan taki wcale nie jest biedą. Ponieważ nie ma niczego poza Tobą, nie musisz niczego posiadać – Ty Sam jesteś wszystkim. Ty nie potrzebujesz – tak jak inni – niczego nabywać. Ponieważ jesteś absolutny, można pogodzić w Tobie wszystkie sprzeczne rzeczy. Nie posiadasz niczego, lecz nikt nie jest bogatszy od Ciebie. W tym świecie materialnym nikt nie może być bogaty nie posiadając niczego. Ponieważ jednak Ty Panie jesteś absolutny, możesz pogodzić sprzeczność nieposiadania niczego i jednocześnie bycia najbogatszym. W Vedach jest powiedziane, że chociaż nie masz materialnych rąk i nóg, przyjmujesz wszystko, co z oddaniem ofiarowują Ci bhaktowie. Nie masz materialnych oczu ani uszu, lecz dostrzegasz wszystko i słyszysz wszystko i wszędzie. Chociaż nie posiadasz niczego, wielcy półbogowie, którzy od innych przyjmują modlitwy i przez innych są czczeni, przychodzą i oddają cześć Tobie, prosząc Cię o łaskę. Jak więc można zaliczyć Cię do biednych?

    "Mój drogi Panie, powiedziałeś również, że zdecydowana większość ludzi nie oddaje Ci czci. To także prawda, bowiem osoby, które dumne są ze swoich materialnych posiadłości, myślą o używaniu tego, co posiadają dla zaspokojenia swoich zmysłów. Kiedy ubogi człowiek nagle się wzbogaca, zaczyna czynić plany odnośnie zadowalania własnych zmysłów. Dzieje się tak z powodu jego ignorancji. Nie wie on w jaki sposób wykorzystać te ciężko zapracowane pieniądze. Zauroczony zewnętrzną energią, uważa, że postępuje słusznie, przeznaczając swoje dochody na zadowalanie zmysłów, i zapomina o służbie oddania. Mój drogi Panie, powiedziałeś, że osoby, które nic nie posiadają, są Ci bardzo drogie. Wyrzekając się wszystkiego, Twój bhakta pragnie tylko Ciebie. Rozumiem więc dlaczego taki wielki mędrzec jak Narada Muni, który nie posiada żadnej materialnej własności, jest mimo to bardzo Ci drogi. Takie osoby nie dbają o nic, za wyjątkiem Ciebie.

    "Mój drogi Panie, stwierdziłeś, że małżeństwo ludzi o równym statusie społecznym, pięknie, bogactwie, sile, wpływach i wyrzeczeniu, może być małżeństwem udanym. Ale osiągnięcie tego statusu życia może być możliwe tylko dzięki Twej łasce. Jesteś najwyższym, doskonałym źródłem wszystkich bogactw. Każda pełna bogactw pozycja w życiu pochodzi od Ciebie. Tak jak to opisane jest w Vedanta sutrze, janmadyasya yatah: Jesteś najwyższym źródłem, z którego wszystko emanuje, jesteś oceanem wszelkiej przyjemności. Dlatego osoby posiadające wiedzę pragną osiągnąć jedynie Ciebie i nic poza Tobą. Pragnąc Twojej łaski, porzucają wszystko – nawet transcendentalną realizację Brahmana. Ty jesteś najwyższym i ostatecznym celem życia. Ty jesteś oceanem wszelkich korzyści, które uzyskują żywe istoty. Ci, którymi kierują dobre motywy, pragną jedynie Ciebie, i porzucają wszystko, aby osiągnąć sukces. Dlatego zasługują oni na przebywanie w Twoim towarzystwie. W społeczności osób służących Krsnie nie podlega się cierpieniom i przyjemnościom tego materialnego świata, który funkcjonuje na zasadzie atrakcji seksualnej. Dlatego każdy, tak kobiety jak i mężczyźni, powinni pragnąć znaleźć się w społeczności Twoich sług i Ciebie. Jesteś Najwyższą Osobą Boga, zatem nikt nie może Cię przewyższyć i nikt nie może się równać Tobie. Doskonałym systemem społecznym jest system, w którym wszystko skupia się wokół Ciebie, w którym Ty jesteś Najwyższym, a wszyscy pozostali są Twoimi sługami. W tak doskonale zorganizowanym społeczeństwie każdy może być wiecznie szczęśliwy.

    "Mój Panie, stwierdziłeś, że jedynie żebracy wysławiają Twe chwały, i to także jest całkowitą racją. Lecz kim są ci żebracy? Ci wszyscy żebracy są wzniosłymi bhaktami, osobami wyzwolonymi oraz tymi, którzy przyjęli wyrzeczony tryb życia. Wszyscy oni są wielkimi duszami i bhaktami i nic poza gloryfikowaniem Ciebie ich nie interesuje. Takie wielkie dusze wybaczają nawet największym grzesznikom. Ci tak zwani żebracy czynią postęp w życiu duchowym nie zważając na wszelkie cierpienia materialnego świata. Mój drogi mężu, nie myśl, że to z powodu braku doświadczenia zgodziłam się wyjść za Ciebie. W rzeczywistości poszłam w ślady tych wszystkich wielkich dusz. Poszłam drogą tych wspaniałych żebraków i postanowiłam podporządkować moje życie Twoim lotosowym stopom.

    "Powiedziałeś, że nie masz nic i jest to prawdą. Rozdzielasz Siebie całkowicie pośród tych wielkich dusz i bhaktów, i doskonale o tym wiedząc, odrzucam nawet tak wielkie osoby jak Pan Brahma i Król Indra. Mój Panie, Ty kierujesz działaniem potężnego czasu. Czas jest tak wielki i potężny, że w przeciągu chwili może spowodować zniszczenie w jakimkolwiek miejscu tego stworzenia. Po rozważeniu tych wszystkich czynników pomyślałam, że Jarasandha, Śiśupala i inni książęta, którzy chcieli mnie poślubić, nie znaczą dla mnie więcej niż owady.

    "Mój drogi, wszechpotężny synu Vasudevy, Twoje stwierdzenie, że schroniłeś się w wodach oceanu, obawiając się wszystkich wielkich książąt, jest zupełnie właściwe, lecz moje doświadczenia z Tobą zaprzeczają temu. Na własne oczy widziałam, jak, używając Swej wielkiej siły, uprowadziłeś mnie w obecności wszystkich tych książąt. W czasie ceremonii moich zaślubin, po prostu przez naciągnięcie cięciwy Swojego łuku, bez trudu odpędziłeś innych i dałeś mi schronienie u Swoich lotosowych stóp. Bardzo dobrze pamiętam jak porwałeś mnie niczym lew zabierający upolowaną zdobycz i odpędzający inne, mniejsze zwierzęta.

    "Mój drogi lotosooki Panie, nie mogę zrozumieć stwierdzenia, że życie kobiet i innych osób, które przyjęły schronienie Twoich lotosowych stóp, upływa w ciągłej rozpaczy. Z historii świata wiemy, że książęta tacy jak Anga, Prthu, Bharata, Yayati i Gaya, byli wielkimi cesarzami świata i nie było konkurentów do ich wysokiej pozycji. Lecz, aby osiągnąć błogosławieństwo Twoich lotosowych stóp, wyrzekli się swych wysokich pozycji i udali się do lasu, aby tam oddawać się pokutom i wyrzeczeniom. Czy dobrowolne przyjęcie takiej pozycji, obranie sobie za cel Twoich lotosowych stóp, oznacza pogrążenie się w rozpaczy?

    Mój drogi Panie, poradziłeś mi, że mogę jeszcze wybrać kogoś innego spośród rodu książęcego i mogę rozwieść się z Tobą. Lecz mój drogi Panie, doskonale mi wiadomo, że jesteś oceanem wszelkich dobrych cech. Wielkie święte osoby, takie jak Narada Muni, nigdy nie przestają gloryfikować Twoich transcendentalnych cech. Jeśli ktoś znajduje schronienie u takiej świętej osoby, natychmiast uwalnia się od wszelkiego materialnego zanieczyszczenia. Gdy ktoś wchodzi w bezpośredni kontakt ze służbą dla Ciebie, bogini fortuny zgadza się ze swej strony przyznać mu wszelkie błogosławieństwa. Więc jaka kobieta, która raz usłyszała o Twojej chwale z autorytatywnego źródła, i której w jakiś sposób udało się zasmakować błogiego zapachu Twoich lotosowych stóp, może zgodzić się wyjść za mąż za kogoś z tego materialnego świata, kogoś, kto zawsze obawia się starości, chorób, śmierci i ponownych narodzin? Z tego powodu przyjęłam schronienie Twoich lotosowych stóp – nie bez zastanowienia, lecz z rozwagą i po namyśle. Mój drogi Panie, jesteś Panem trzech światów. Możesz spełnić wszystkie pragnienia Swych bhaktów w tym świecie i w następnym, bowiem jesteś Duszą Najwyższą mieszkającą w każdym. Dlatego wybrałam Cię na mojego męża, uważając, że jesteś jedyną odpowiednią osobą. Możesz wrzucić mnie w jakikolwiek rodzaj życia, tak jak na to zasłużyłam swoimi czynnościami karmicznymi – nie dbam o to. Moją jedyną ambicją jest, abym zawsze mogła być wierna Twoim lotosowym stopom, bowiem Ty możesz wyzwolić Swoich wielbicieli z iluzorycznej egzystencji materialnej i zawsze gotowy jesteś rozdzielić Siebie pomiędzy nich.

    "Mój drogi Panie, radziłeś mi, abym wybrała jednego z książąt, takich jak Śiśupala, Jarasandha czy Dantavakra, lecz jaką pozycję zajmują oni w tym świecie? Zawsze ciężko pracują, aby utrzymać swe życie rodzinne – niczym byki, które harują w pocie czoła, napędzając maszynę do wyciskania oleju. Zawsze pozostają okryci hańbą jak psy i nieszczęśliwi jak koty. Zaprzedali się swym żonom – jak niewolnicy. Tylko kobieta, która nie słyszała o Twoich chwałach, może przyjąć takiego człowieka na męża, lecz kobieta, która dowiedziała się o Tobie, o tym, że jesteś wysławiany nie tylko w tym świecie, lecz również na dworach wielkich półbogów, takich jak Pan Brahma i Pan Śiva – nie zgodzi się wyjść za mąż za nikogo prócz Ciebie. W tym materialnym świecie człowiek to tylko martwe ciało. W sztuczny sposób żywa istota okryta jest tym ciałem, które nie jest niczym więcej niż workiem skóry, ozdobionym czasem brodą, wąsami, włosami na ciele i głowie oraz paznokciami u palców. W worku tym jest trochę mięśni, kości i krwi zawsze wymieszanej z odchodami, uryną, śluzem, żółcią i zatrutym powietrzem i jest on miejscem, w którym żeruje różne robactwo i bakterie. Głupia kobieta przyjmuje takie martwe ciało na swego męża i w swym braku zrozumienia kocha go jako drogiego jej towarzysza. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy kobieta taka nie zaznała pełnego rozkoszy zapachu Twych lotosowych stóp.

    "Mój drogi lotosooki mężu, jesteś zadowolony w Sobie Samym. Nie dbasz o to, czy jestem piękna i czy mam dobre cechy. Zupełnie Cię to nie interesuje. Dlatego Twój brak przywiązania do mnie wcale mnie nie dziwi, jest on rzeczą zupełnie naturalną. Nie możesz być przywiązany do żadnej kobiety, bez względu na jej piękno i pozycję. Bez względu na to, czy jesteś do mnie przywiązany czy też nie, spraw, aby moje oddanie i moja uwaga zawsze skupione były na Twoich lotosowych stopach. Materialna siła pasji jest także Twoim stworzeniem, tak więc kiedy namiętnie spoglądasz na mnie, przyjmuję to za największą łaskę w moim życiu. Pragnę tylko takich pomyślnych chwil."

    Po wysłuchaniu Rukmini i jej wyjaśnień każdego słowa, które Krsna poprzednio skierował do niej, chcąc wzbudzić w niej gniew miłości, Krsna zwrócił się do Rukmini w następujący sposób: "Moja droga, nieskazitelna żono, oczekiwałem od ciebie takich wyjaśnień i tylko w tym celu wypowiedziałem te wszystkie żartobliwe słowa. Chciałem oszukać cię, ukrywając Moje prawdziwe spojrzenie na wszystko. Teraz osiągnąłem już Swój cel. Wspaniale objaśniłaś każde poszczególne słowo, które usłyszałaś ode Mnie. Twoje wyjaśnienia są prawdziwe i pochwalam je. O najpiękniejsza Rukmini, jesteś Moją najdroższą żoną. Jestem bardzo zadowolony widząc, jak wielką miłością Mnie darzysz. Proszę przyjmij to za rzecz oczywistą, że bez względu na to, jakie są twoje pragnienia i ambicje, i bez względu na to, czego oczekujesz ode Mnie, Ja zawsze jestem gotów ci służyć. Faktem jest również to, że Moi bhaktowie, Moi najdrożsi przyjaciele i słudzy, zawsze wolni są od materialnego zanieczyszczania, mimo że nawet nie są skłonni prosić, abym dał im takie wyzwolenie. Moi bhaktowie nigdy nie pragną ode Mnie niczego poza możliwością służenia Mi, a nawet jeśli zdarzy im się o coś Mnie poprosić, nie jest to materialne, bowiem są oni całkowicie zależni ode Mnie. Wtedy takie ambicje i pragnienia – zamiast być przyczyną materialnej niewoli – stają się źródłem wyzwolenia z tego materialnego świata.

    "Moja droga, niewinna i święta żono, przekonałem się o twej miłości. Twoja miłość poddana została próbie i przeszłaś ją bardzo dobrze. Celowo wstrząsnąłem tobą mówiąc wiele słów nie pasujących do twego charakteru, lecz zaskoczony jestem widząc, że nie straciłaś ani odrobiny swojego oddania. Moja droga żono, Ja przyznaję wszystkie błogosławieństwa, nawet wyzwolenie z tego materialnego świata, i tylko Ja potrafię zatrzymać trwanie materialnej egzystencji i przywołać do domu, z powrotem do Boga. Ten, którego oddanie jest fałszywe, oddaje Mi cześć dla uzyskania jakichś materialnych korzyści, tylko po to, aby pozostać w świecie materialnego szczęścia, które kulminuje w przyjemności płynącej z seksu. Ten, który poddaje się surowym pokutom i wyrzeczeniom tylko po to, aby osiągnąć materialne szczęście, z pewnością znajduje się w iluzji Mej zewnętrznej energii. Osoby pełniące służbę oddania po to, aby uzyskać korzyści materialne, albo aby zadowolić swoje zmysły, z pewnością są bardzo głupie. Szczęście materialne oparte na seksie osiągane jest nawet w najbardziej obrzydliwych formach życia, takich jak świnie i psy. Nikt nie powinien przychodzić do Mnie z pragnieniem osiągnięcia takiego szczęścia, bowiem jest ono dostępne nawet dla tego, kto znalazł się w piekielnych warunkach życia. Dlatego lepiej jest, aby osoby pragnące materialnego szczęścia, a nie Mnie, pozostały w tych piekielnych warunkach."

    Materialne zanieczyszczenie jest tak silne, że każdy pracuje w pocie czoła, aby osiągnąć to materialne szczęście. Religijność na pokaz, wyrzeczenie na pokaz, humanitaryzm, filantropia, polityka, nauka – wszystko to ma na celu korzyść materialną. Aby natychmiast osiągnąć tego rodzaju korzyść, materialistyczne osoby czczą na ogół różnych półbogów, i będąc pod urokiem materialnych czynności, czasem zaczynają służbę oddania dla Pana. Czasem zdarza się, że gdy ktoś szczerze służy Panu, lecz jednocześnie nie wyrzeka się swoich materialnych ambicji, Pan bardzo łaskawie usuwa źródło materialnego szczęścia i wtedy wielbiciel, nie znajdując pociechy w materialnym szczęściu, całkowicie włącza się w czystą służbę oddania.

    Pan Krsna mówił dalej: "Moja droga żono, najlepsza ze wszystkich królowych, dobrze rozumiem, że nie masz żadnych materialnych ambicji. Służenie Mi jest twym jedynym celem i do tej pory przez długi czas pełniłaś czystą służbę. Przykładowa, niczym nie skażona służba oddania nie tylko może zapewnić bhakcie wyzwolenie z tego materialnego świata, lecz również promocję do świata duchowego, w którym może Mi wiecznie służyć. Osoby zbyt przywiązane do materialnego szczęścia nie mogą pełnić takiej służby. Kobiety o nieczystych sercach wynajdują różne sposoby zadowolenia swych zmysłów, podczas gdy na zewnątrz zachowują pozory, że są wielkimi wielbicielkami.

    "Moja droga, szanowna żono, chociaż mam tysiące żon, nie sądzę, aby któraś z nich mogła Mnie kochać bardziej niż ty. Praktycznym dowodem na to jest to, że przed ślubem nigdy Mnie nie widziałaś, po prostu słyszałaś o Mnie od osób trzecich, lecz pomimo tego twoja wiara we Mnie była tak niewzruszona, że nawet w obecności wielu wykwalifikowanych, bogatych i pięknych mężczyzn z królewskiego stanu, nie wybrałaś na męża żadnego z nich, lecz zdecydowanie pragnęłaś Mnie. Zlekceważyłaś wszystkich obecnych książąt i łaskawie wysłałaś do Mnie potajemny list, w którym prosiłaś Mnie, abym cię porwał. Kiedy cię uprowadzałem, twój starszy brat Rukmi gwałtownie zaprotestował i walczył ze Mną. W rezultacie pokonałem go bezlitośnie i oszpeciłem jego ciało. W czasie ślubu Aniruddhy, gdy wszyscy byli zajęci grą w szachy, doszło do jeszcze jednej walki z twoim bratem Rukmi i Mój starszy brat Balarama w końcu go zabił. Zaskoczony byłem, że w związku z tym wydarzeniem nie zaprotestowałeś ani słowem. Z powodu wielkiej obawy, że możesz zostać oddzielona ode Mnie, cierpiałaś wszelkie skutki tego bez słowa. Na skutek tego wielkiego spokoju, Moja droga żono, zdobyłaś Mnie na zawsze. Wiecznie będę pod twoją kontrolą. Wysłałaś po Mnie posłańca, prosząc, abym cię uprowadził, lecz kiedy spóźniłem się trochę, cały świat wydał ci się nagle pusty. Wówczas doszłaś do wniosku, że nikt inny nie może dotknąć twojego pięknego ciała i, nie mając nadziei na Mój przyjazd, postanowiłaś popełnić samobójstwo. Moja droga Rukmini, tak wspaniała i wzniosła miłość ku Mnie zawsze pozostanie w Mym sercu. Jeśli zaś chodzi o Mnie, to odpłacenie się za twe czyste oddanie nie leży w Mojej mocy."

    Najwyższa Osoba Boga oczywiście nie miał w tym żadnego celu, aby być czyimś mężem, synem czy ojcem, bowiem wszystko należy do Niego i każdy znajduje się pod Jego kontrolą. Dla Swej satysfakcji nie potrzebuje niczyjej pomocy. Kiedy Pan przychodzi na Ziemię, aby odgrywać rolę ludzkiej istoty, odgrywa Swą rolę jako mąż, syn i przyjaciel lub wróg, w sposób całkowicie doskonały. Odgrywając rolę doskonałego małżonka królowych, a szczególnie Rukmini, Krsna cieszył się miłością małżeńską w pełnej doskonałości.

    Według zasad obowiązujących w kulturze wedyjskiej, poligamia jest dozwolona, lecz żadna z żon nie powinna być źle traktowana. Innymi słowy, można mieć wiele żon, jednak tylko wtedy, kiedy jest się w stanie zadowolić wszystkie z nich w tym samym stopniu, jako idealny mąż. W przeciwnym razie nie jest ona dopuszczalna. Pan Krsna jest nauczycielem świata i mimo, że nie potrzebował żony, rozprzestrzenił się w tyle form, ile żon posiadał, i żył z każdą z nich jako idealny gospodarz domu, przestrzegając regulujących zasad i zobowiązań zgodnych z zaleceniami prawnymi i zwyczajami panującymi w społeczeństwie wedyjskim. Dla każdej ze Swych 16 108 żon utrzymywał inny pałac, inną służbę i inną atmosferę. Tak więc Pan, choć jest tylko jeden, zamanifestował się jako 16 108 idealnych gospodarzy domu.

 

W ten sposób Bhaktivedanta kończy wyjaśnienia do pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału książki Krsna, zatytułowanego "Rozmowy pomiędzy Krsną i Rukmini".