Rozdział 26 

 

Sposób na pokój

 

 

Ten artykuł Śrila Prabhupada opublikował po raz pierwszy w 1956 roku w Delhi w czasopiśmie "Back to Godhead". Zwracając się do czytelników, by używali wszystkiego w transcendentalnej służbie dla Najwyższego Pana, zapewnia ich, że samo to przyniesie upragniony pokój.

Pisma objawione określają Najwyższego Pana jako sac-cid-ananda-vigraha. Sat znaczy "wieczny", cit – "w pełni świadomy", ananda – "szczęśliwy", a vigraha – "szczególna osoba". Najwyższy Pan, jeden bez wtórego, jest wieczną; szczęśliwą osobą w pełni świadomą swej tożsamości. Oto zwięzła charakterystyka Boga, któremu nikt nie dorównuje i którego nikt nie przewyższa.

Żywe istoty (jiva) są maleńkimi cząstkami Pana i dlatego w ich działaniu znajdziemy dążenie do wieczności, wiedzy oraz szczęścia. Te trzy cechy są ledwo dostrzegalne wśród ludzi. W znacznie większym stopniu sa one udziałem istot zamieszkujących wyższe planety, takie jak Bhurloka; Svarloka, Janaloka, Tapoloka, Maharloka, Brahmaloka itd.

Choć przyjemność doznawana na najwyższych planetach w obrębie świata materialnego jest tysiące razy intensywniejsza od tej na Ziemi, nic nie znaczy w porównaniu z duchową przyjemnością doznawaną w obecności Najwyższego Pana. Miłosna służba pełniona dla Niego w różnych związkach z Nim to ocean w porównaniu z kroplą wody, jaką jest wtopienie się w duchowy blask emanujący z Jego ciała.

Każda istota poszukuje w tym świecie najwyższej przyjemności, lecz jej nie znajduje. Zamiast tego doświadcza nieszczęść. Nawet mieszkańcy wyższych planet ich doświadczają, mimo iż żyją o wiele dłużej niż my i pławią się w luksusie.

Takie jest prawo natury. Można przedłużyć życie i podnieść jego standard niewyobrażalnie, a mimo to pozostanie się nieszczęśliwym. Przyczyna leży w tym, że szczęście, które byłoby zgodne z naszą naturą, różni się od przyjemności, jaką dają czynności materialne. Żywa istota to znikoma cząstka sac-cid-ananda-vigraha, dlatego pragnie duchowego szczęścia. Poszukuje go jednak na próżno w obcej dla siebie atmosferze świata materialnego.

Ryba nie zazna przyjemności na lądzie, gdyż została odseparowana od swego naturalnego środowiska. Maleńka żywa istota, sac-cid-ananda, nie znajdzie prawdziwego szczęścia próbując realizować materialne plany układane przez jej okryty złudzeniem umysł. Prawdziwe szczęście to szczęście duchowe i do niego powinniśmy dążyć.

W tym celu nie wystarczy zanegować szczęście płynące z materii. Niewielu ludzi zdoła w praktyce powstrzymać się od czynności materialnych, co proponował Śripada Śankara. Działanie w oddaniu, proponowane zaś przez Śri Caitanyę Mahaprabhu, jest najlepszą i najpewniejszą drogą do szczęścia duchowego. W rzeczy samej zmienia ono oblicze natury materialnej.

Pogoń za szczęściem materialnym to przejaw pożądania i w ostateczności zawsze kończy się rozczarowaniem. Ciało jadowitego węża jest bardzo zimne. Kto szuka ochłody wieszając sobie węża na szyi, zostanie z pewnością ukąszony i umrze. Materialne zmysły podobne są wężom. Oddane tzw. przyjemności pochodzącej z materii zabijają duchową świadomość żywej istoty. Dlatego człowiek przy zdrowych zmysłach powinien raczej poszukać źródła prawdziwego szczęścia.

Kiedyś pewnemu głupcowi przyjaciel zaproponował skosztowanie soku z trzciny cukrowej. Zapytany o wygląd trzciny cukrowej, porównał ją do bambusa. Głupiec spróbował wycisnąć sok z bambusa, co mu się oczywiście nie udało.

Dokładnie w takiej sytuacji znajduje się owładnięta złudzeniem żywa istota szukająca wiecznego szczęścia w świecie materialnym. Ten przemijający świat Bhagavad-gita nazywa pełnym nieszczęść. Nie ma niczego złego w dążeniu do szczęścia, złudzeniem są jednak wysiłki znalezienia go w bezwładnej materii. Ludzie okryci złudzeniem nie potrafią tego zrozumieć. Gita (16.13) opisuje sposób myślenia człowieka gnanego żądzą znalezienia materialnego szczęścia: "Dzisiaj mam tyle bogactw, a zdobędę jeszcze więcej, gdy me plany się powiodą. Tyle należy już do mnie, a w przyszłości będę mieć jeszcze więcej".

Bezbożna cywilizacja to gigantyczne przedsięwzięcie oparte na radościach zmysłowych, gdzie każdy szaleje za pieniędzmi, by kontynuować ten bezsens. Pieniądze umożliwiają zdobycie upragnionych obiektów zmysłowych, dlatego są przedmiotem pożądania. Oczekiwanie pokoju w tym pandemonium gorączki złota to mrzonka. Najmniejszy choćby ślad żądzy uciech zmysłowych wyklucza zapanowanie pokoju. Z natury swej jesteśmy wiecznymi sługami Najwyższego Pana i dlatego nie mamy prawa używać czegokolwiek w imię własnej przyjemności. Naszym obowiązkiem jest użycie każdej rzeczy w transcendentalnej służbie dla Pana. Wtedy doczekamy sig upragnionego pokoju. Część ciała nie może odczuwać zadowolenia sama z siebie. Dopiero służąc całemu ciału zazna przyjemności. Niestety, każdy dba o własny interes, a nie o służbę dla Boga. Życie materialne zaczyna się od takiego właśnie nastawienia.

 

Każdemu – od głowy państwa począwszy, na zamiataczu ulic skończywszy – przyświeca cel bezprawnego zgromadzenia majątku. Lecz działanie tylko w imię korzyści własnej jest zgubne i sprzeczne z prawem. To samo dotyczy kultywowania wiedzy duchowej z takim nastawieniem.

W rezultacie nielegalnych interesów na świecie nie brakuje pieniędzy. Brakuje za to pokoju. Ponieważ ludzie poświęcili swą energię na dochodzenie do pieniędzy, ich zdolność do pomnażania majątku niewątpliwie się zwiększyła. Niekontrolowany dopływ pieniądza na rynek spowodował zakłócenia w gospodarce. Poza tym umożliwił wyprodukowanie kosztownych rodzajów broni, które grożą totalną zagładą całego naszego dorobku.

Zamiast cieszyć się pokojem, przywódcy bogatych krajów układają plany uniknięcia zagłady. Jednocześnie przeprowadza się eksperymenty ze straszliwymi broniami. Odbywają się one nie tylko kosztem ogromnych nakładów finansowych, lecz również wielu istnień, co związuje odpowiedzialne za to narody łańcuchem karmy. Pchani żądzą uciech zmysłowych ludzie tracą energię na zarabianie pieniędzy które potem wydawane są na coś, co może przynieś zagładę rodzajowi ludzkiemu. Pod wpływem natury materialnej odwracają się od służby dla Boga, prawdziwego właściciela wszelkich zasobów naturalnych.

Bogactwo pochodzi od Laksmi, bogini fortuny. Pisma wedyjskie wyjaśniają, że jej obowiązkiem jest służba dla Pana Narayana, źródła wszystkich żywych istot (nara). Żywe istoty zaś powinny pełnić służbę dla Najwyższego Pana pod przewodnictwem Laksmi. Nikt nie ma prawa używać bogini fortuny dla własnej przyjemności, w oderwaniu od służby dla Narayana, Kryszny. Ktokolwiek to czyni, podlega karze wymierzanej przez naturę materialną. Pieniądze – zamiast przynieść spokój i pomyślność – przyniosą mu zgubę.

Zgromadzone niezgodnie z prawem pieniądze zabierane są teraz skąpym obywatelom w formie podatków na cele wojskowe i marnowane. Ludzie nie zadowalają się już sumą wystarczającą na utrzymanie rodziny i kultywowanie wiedzy duchowej – dwóch zasadniczych rzeczy w życiu ludzkim. Chcą coraz więcej i więcej, by zaspokoić swe nienasycone pragnienia. Ich oszczędności topnieją, odbierane im przez agentów natury materialnej w formie lekarzy, prawników, poborców podatkowych, przeróżnych organizacji, instytucji, przywódców religijnych oraz klęsk głodu, trzęsień ziemi itp.

Pewien skąpiec, który pod wpływem złudnej energii nie mógł zdecydować się na kupno egzemplarza Back to Godhead, wydał w ciągu tygodnia dwa i pół tysiąca, dolarów na lekarstwa, po czym zmarł. Inny który odmówił centa na służbę dla Pana, stracił trzy i pół tysiąca dolarów w procesie przeciwko członkom własnej rodziny. Tak działają prawa natury. Pieniądze, których nie przeznaczono na służbę dla Boga, zostaną zmarnowane podczas dochodzenia swych praw w sądzie, w walce z chorobą itd. Głupcy nie potrafią tego dostrzec, dlatego są oszukiwani przez Pana.

Zgodnie z prawem natury nie powinniśmy gromadzić więcej niż potrzebujemy na utrzymanie. Natura dostarcza każdej istocie wszystkiego, czego jej potrzeba. To tylko nienasycona żądza ludzka zakłóciła porządek panujący w stworzeniu wszechmocnego ojca wszystkich gatunków życia.

Dzięki Najwyższemu Panu istnieje powietrze, światło i sól niezbędna do życia. Nie można użyć więcej soli niż to konieczne. Jej nadmiar psuje smak potrawy, podobnie z niedomiarem. Odpowiednia ilość soli nadaje za to potrawie właściwy smak i pomaga zachować zdrowie. Żądza posiadania więcej niż to, czego potrzebujemy, szkodzi tak samo jak jedzenie soli w nadmiarze.