Rozdział 16

 

Medytacja za pośrednictwem duchowego dźwięku

 

 

Latem 1969 roku na uniwersytecie w Bostonie Śrila Prabhupada przedstawia studentom system medytacji znany z racji swej nadzwyczajnej mocy, a jednocześnie łatwości praktykowania. "Jeśli zaczniecie intonować Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare / Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare, wzniesiecie się do poziomu duchowego". Po czym dodaje: "Żadna inna medytacja nie jest możliwa, kiedy idziecie ulicą".

Drodzy chłopcy i drogie dziewczęta! Dziękuję wam za przybycie. Rozpowszechniamy proces świadomości Kryszny, ponieważ świat go potrzebuje. Zaletą tego procesu jest jego prostota.

Przede wszystkim należy dowiedzieć się, czym jest poziom transcendentalny, do którego obecnie nam daleko. Kolejnym krokiem będzie wzniesienie się do niego. Dopiero wtedy można podjąć transcendentalną medytację.

W trzecim rozdziale Bhagavad-gity znajdziecie opis różnych stadiów uwarunkowanego życia. Pierwsze stadium to cielesna koncepcja (indriyani parany ahuh). Ktoś myśli, że jest Hindusem albo Rosjaninem. Wy myślicie, że jesteście Amerykanami. Każdy więc myśli: "Jestem tym ciałem".

Ten poziom określa się mianem zmysłowego. Kto utożsamia się z ciałem, uważa, że źródłem szczęścia są przyjemności zmysłowe. Dzisiaj opinię tę podziela większość ludzi. W rzeczy samej jest tak od początku istnienia tego świata. Utożsamianie się z ciałem to choroba.

Śrimad-Bhagavatam oznajmia: yasyatma-buddhih kunape tri-dhatuke. Ciało to skóra, kości, krew, uryna, odchody i wiele innych przyjemnych substancji. Kto myśli o sobie w kategoriach ciała, uznaje się więc za torbę zawierającą kości, skórę, odchody i urynę. "Z tego pochodzi moje piękno; to cały ja". Takie przekonanie dowodzi braku inteligencji, gdyż poprawianie kondycji ciała nie jest miernikiem samorealizacji.

Pogrążonym w tej iluzji poleca się medytację (dhyana-yoga). Kryszna mówi w Bhagavad-gicie (6.13-14): "Należy usiąść w pozycji wyprostowanej i skupić wzrok na czubku nosa, po czym – z niewzruszonym, opanowanym umysłem, będąc wolnym od strachu oraz ściśle przestrzegając celibatu – medytować o Mnie i uczynić Mnie ostatecznym celem swego życia".

Nieco wcześniej Pan Kryszna daje wstępne wskazówki na temat sposobu praktykowania tej medytacji. Należy ograniczyć przyjemności zmysłowe, a szczególnie życie seksualne, oraz udać się w uświęcone miejsce i tam w samotności medytować. W wielkich, zatłoczonych miastach nie da się medytować. Po znalezieniu odpowiedniego miejsca trzeba przyjąć właściwą pozycję siedzącą... Istnieje wiele innych zaleceń, o których nie sposób powiedzieć w ciągu kilku minut. Szczegóły znajdziecie w Bhagavad-gicie, w rozdziale zatytułowanym "Dhyana-yoga".

Należy wznieść się z poziomu cielesnego do duchowego. Taki jest cel każdego autentycznego procesu samorealizacji. Powiedziałem na początku, że najpierw myślimy o sobie jako o ciele. Indriyani parany ahuh. Ponad poziomem cielesnym znajduje się poziom umysłu. Indriyebhyah param manah. Słowo manah znaczy "umysł". Na dobrą sprawę prawie wszyscy ludzie utożsamiają się z ciałem, są jednak tacy, którzy utożsamiają się z umysłem. A nieliczni wznoszą się do poziomu intelektu. Manasas tu para buddhih. Buddhih znaczy "inteligencja". Jeśli wzniesiecie się ponad inteligencję, osiągniecie poziom duchowy. To pierwszy warunek samorealizacji.

Zanim zaczniecie praktykować medytację, musicie wznieść się do poziomu transcendentalnego, który nazywany jest brahma-bhutah. Może słyszeliście już słowo "Brahman". Transcendentalista myśli: aham brahmasmi. "Nie jestem ciałem, nie jestem umysłem, nie jestem inteligencją. Jestem duszą". To jest właśnie poziom duchowy.

Mówimy o transcendentalnej medytacji. Porzuciwszy przekonanie o byciu ciałem, umysłem bądź inteligencją, wznosicie się do poziomu duchowego. Nie wystarczy powiedzieć: "Poznałem Brahmana". Poznanie Brahmana objawia się w konkretny sposób, co wyjaśnia Bhagavad-gita (18.54) słowami: brahma-bhutah prasannatma. Kto wzniósł się do poziomu transcendentalnego, jest zawsze radosny. Nigdy nie odczuwa smutku.

 

Czym objawia się owa radość? Na śocati na kanksati. Ktoś taki nigdy niczego nie pragnie i nigdy nie rozpacza. Ci zaś, którzy mają materialną świadomość i utożsamiają się z ciałem, pożądają tego, czego nie mają, i rozpaczają po stracie tego, co mieli.

Wszystkie istoty w świecie materialnym łakną seksu. Pumsah striya mithuni-bhavam etam. Mithuni-bhavam oznacza seks. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt. Seks jest wszechobecny. Na nim zasadza się życie materialne. Chłopiec pragnie dziewczyny, a dziewczyna pragnie chłopca; mężczyzna pragnie kobiety, a kobieta mężczyzny.

Skoro tylko mężczyzna i kobieta łączą się ze sobą, w ich sercu zaciska się mocny węzeł. Tayor mitho hrdaya-granthim ahuh. Myślą wtedy: "Jestem materią, jestem tym ciałem. Należy ono do mnie. Ta kobieta, ten mężczyzna należy do mnie. Ten kraj należy do mnie. Świat należy do mnie". Oto mocny węzeł. Zamiast porzucić cielesną koncepcję coraz bardziej komplikują swoją sytuację. Dlatego Kryszna mówi w Bhagavad-gicie, że jeśli chcecie praktykować jogę i medytację oraz wznieść się do poziomu duchowego, musicie powstrzymać się od seksu.

W dzisiejszych czasach to jednak niemożliwe. W związku z tym ruch świadomości Kryszny nie nakazuje całkowitej rezygnacji z seksu. Radzimy unikania nielegalnego seksu. Porzucenie go to wymóg nie tylko życia duchowego; to wymóg życia cywilizowanego jako takiego. W każdym cywilizowanym społeczeństwie istnieje instytucja małżeństwa, a stosunki pozamałżeńskie – określane mianem nielegalnego seksu – nie są sankcjonowane. Skoro ten zakaz dotyczy zwykłych ludzi, to cóż dopiero mówić o osobach podejmujących życie duchowe. Życie duchowe musi być wolne od cielesnej i mentalnej koncepcji tożsamości.

W wieku Kali ludzie – zawsze pełni niepokoju – żyją bardzo krótko. Mało kto interesuje się tematami duchowymi. Każdy za to pochłonięty jest sprawami związanymi z ciałem. Jak może wznieść się do poziomu transcendentalnego ktoś stale zdjęty strachem? Medytacja w dzisiejszych czasach jest zatem czymś niezmiernie trudnym. Było już tak kilka tysięcy lat temu. W Bhagavad-gicie Kryszna zalecił Arjunie medytację. Arjuna był księciem i miał wiele wzniosłych cech. Mimo to na polu Kuruksetra zwrócił się do Kryszny tymi słowy: "Drogi Kryszno, nie zdołam praktykować tej transcendentalnej medytacji. Żyję z rodziną. Przybyłem tu, by bronić własnych interesów. Jak mógłbym zastosować metodę, która wymaga udania się w odludne miejsce, siedzenia w odpowiedni sposób i przestrzegania celibatu?" Arjuna przewyższał nas pod każdym względem, a mimo to nie myślał medytować.

Poziomu duchowego nie da się więc osiągnąć praktykując hatha-jogę czy dhyana-jogę. A tzw. medytacja, którą zajmują się niektórzy, nie zasługuje na miano transcendentalnej. Praktykowanie jej w mieście jest wykluczone. Mówi o tym wyraźnie Bhagavad-gita. Żyjecie w mieście, z rodziną, z przyjaciółmi. I nagle mielibyście udać się do lasu w jakieś odosobnione miejsce. To niemożliwe. A Kryszna przecież wymaga tego od osób chcących medytować.

Kto dzisiaj pragnie wznieść się do poziomu duchowego, powinien zastosować się do wskazówek zawartych w pismach wedyjskich. Kalau tad dhari-kirtanat. W obecnym wieku doskonałość można osiągnąć wyłącznie dzięki intonowaniu świętego imienia Boga. Nie wymyśliliśmy tego, by wszystko uprościć. To Pan Caitanya Mahaprabhu pięćset lat temu wprowadził ten rodzaj transcendentalnej medytacji. Owa metoda medytacji jest bardzo praktyczna i polecają ją również Wedy. Zauważyliście pewnie, że skoro tylko moi uczniowie zaczynają powtarzać Hare Kryszna, doświadczają transcendentalnych uczuć. To samo może stać się z wami. Intonowanie Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare / Hare Rama, Hare Rama, Rama. Rama, Hare Hare jest najłatwiejszą metodą transcendentalnej medytacji.

Ten duchowy dźwięk od razu przeniesie was w transcendencję, szczególnie jeśli uda się wam zaabsorbować nim umysł. Mantra Hare Kryszna niczym nie różni się od Kryszny. Jako że Kryszna, Bóg, jest absolutny, Jego imię jest z Nim tożsame. W świecie materialnym słowo "woda" różni się od samej wody, a słowo "kwiat" od samego kwiatu. W świecie duchowym, absolutnym, taka różnica nie istnieje. Dlatego też powtarzając Hare Kryszna, Hare Kryszna wchodzicie w kontakt z Najwyższym Panem i Jego energią.

"Hare" wskazuje na energię Najwyższego Pana. To za jej sprawą wszystko się dzieje. Parasya brahmanah śaktih. Jak planety istnieją dzięki energii słonecznej, tak całe materialne i duchowe stworzenie jest przejawieniem energii Najwyższego Pana. Kiedy więc intonujemy Hare Kryszna, zanosimy modlitwę do energii Pana i do Niego samego: "Podnieście mnie, proszę. Jestem pod wpływem cielesnej koncepcji życia. Tkwię w tym świecie i cierpię. Pomóżcie mi wznieść się do poziomu duchowego, a wtedy zaznam prawdziwego szczęścia".

 

Nie musicie niczego zmieniać. Jeśli studiujecie, studiujcie nadal. Jeśli prowadzicie interesy, prowadźcie je nadal. Kobieta, mężczyzna, czarny czy biały – każdy może intonować Hare Kryszna. To bardzo łatwe i nic nie kosztuje. Nie sprzedajemy ludziom mantry Hare Kryszna. Dajemy ją każdemu za darmo. Musicie jedynie przyjąć ją i spróbować jej działania. Wtedy szybko wzniesiecie się do poziomu duchowego. Powtarzanie i słuchanie tej mantry to medytacja transcendentalna.

Intonowanie Hare Kryszna zalecają pisma wedyjskie. Uczył tego Pan Caitanya, a jego zwolennicy stosowali tę metodę przez ostatnich pięćset lat. Również dzisiaj powtarzanie tej mantry przynosi korzystny efekt. Nie tylko w Indiach, także tutaj. Jeśli postaracie się zrozumieć sedno założeń naszego ruchu, zrozumiecie też, na czym polega medytacja. Nie opieramy się na sentymentach. Mamy wiele książek, takich jak Bhagavad-gita taka jaką jest, Śrimad-Bhagavatam, Iśopanisad itd. Wydajemy czasopismo zatytułowane "Back to Godhead" ["Z powrotem do Boga" – przyp. tłum.]. Stoi za nami wzniosła filozofia. Kto jednak zacznie prostą czynność powtarzania mantry Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare / Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare, ten wzniesie się do poziomu transcendentalnego, nawet jeśli nie zapozna się z tymi pismami. Mantra Hare Kryszna to rekomendowana przez pisma wedyjskie metoda medytacji, którą Pan Caitanya podarował uwarunkowanym duszom obecnego wieku.

Prosimy was, byście spróbowali. Po prostu intonujcie w domu czy gdziekolwiek indziej. Nie obowiązują przy tym ścisłe reguły. Niyamitah smarane na kalah. Można to robić w każdym miejscu i o każdej porze. To jedyny rodzaj medytacji, którą można uprawiać idąc ulicą. Używacie rąk przy pracy? Możecie wtedy powtarzać Hare Kryszna. To niezwykła rzecz.

"Kryszna" jest doskonałym imieniem Boga. To sanskryckie słowo znaczy "wszechatrakcyjny", a rama – "najwyższa przyjemność". Jeśli Bóg nie byłby wszechatrakcyjny lub nie dostarczałby najwyższej przyjemności, to cóż by znaczył? Bóg musi być źródłem najwyższej przyjemności. Gdyby nie mógł dać nam najwyższej przyjemności, nie byłby Bogiem. To samo, gdyby nie przyciągał do siebie każdego. Bóg musi być wszechatrakcyjny, a Kryszna taki właśnie jest.

Mantra Hare Kryszna nie jest czymś sekciarskim. Ktoś mógłby zastanawiać się, po co intonować te trzy słowa – Hare, Kryszna i Rama – skoro są to imiona hinduskie. Pan Caitanya stwierdził jednak: "Jeśli znasz inne autoryzowane imiona Boga, intonuj je. Po prostu powtarzaj imiona Boga". Takiej wskazówki udziela nasz ruch. Nie myślcie, że próbujemy zrobić z chrześcijan hinduistów. Pozostańcie chrześcijanami, judaistami, muzułmanami. Wiara nie ma znaczenia. Lecz jeśli naprawdę zależy wam na osiągnięciu doskonałości, spróbujcie rozbudzić w sobie uśpioną miłość do Boga.

Sa vai pumsam paro dharmo yato bhaktir adhoksaje. Możecie wyznawać jakąkolwiek wiarę. Sprawdzianem doskonałości waszej religii i was samych jest to, czy rozbudziliście w sobie miłość do Boga. Teraz nasza miłość jest rozproszona na wiele rzeczy. Miłość doskonała zaś skupia się wyłącznie na Panu. Ta miłość drzemie w nas, choć z racji zapomnienia o związku z Bogiem kierujemy ją ku psom. To nasza choroba. Musimy skierować swą miłość ku Bogu, a nie ku psom. Wtedy można mówić o doskonałości życia.

Nie propagujemy jakiegoś szczególnego rodzaju religii. Uświadamiamy ludziom tylko, że powinni nauczyć się kochać Boga. A można to osiągnąć dzięki intonowaniu mantry Hare Kryszna.