Rozdział 7
Prawie reinkarnacja
Żywa istota, która
otrzymała swe obecne ciała w efekcie własnych działań z przeszłości,
może w obecnym życiu wyczerpać rezultaty tych działań. Nie znaczy to
jednak, że wydostaje się z więzienia materialnych ciał. Otrzymuje ona
określone ciało i swymi uczynkami przygotowuje sobie następne. W ten
sposób wędruje z jednego ciała do drugiego w cyklu narodzin
i śmierci, a przyczyną tego jest jej zupełna ignorancja.
Śrimad-Bhagavatam (7.7.47)
Niektóre popularne pisma prezentują coraz to "nowe, wstrząsające
dowody" na istnienie reinkarnacji, a rynek zalewa coraz więcej
książek, które mówią "czystą prawdę" o przeszłych życiach. Lecz
komu wierzyć? I w co wierzyć? Czy National Enquirer i inne podobne
publikacje można faktycznie uznać za autorytet w dziedzinie reinkarnacji?
Doświadczenia istnienia poza ciałem są jednym z aspektów reinkarnacji.
Chociaż wiele opowiadań o tego typu doświadczeniach może być prawdą, nie
dostarczają nam one żadnych nowych informacji. Doniesienia o takich zdarzeniach
mogą pomóc w przekonaniu czytelników, że poza ciałem istnieje inna
rzeczywistość – świadomość lub dusza. Nie są one jednak czymś nowym. Już Vedy
wyjaśniają, że świadomość jest symptomem duszy i dlatego funkcjonuje
niezależnie od ciała. W toku nawet pobieżnych studiów nad Bhagavad-gitą
i innymi pismami wedyjskimi staje się oczywiste, że dusza istnieje
odrębnie od ciała. Adepta wiedzy wedyjskiej nie dziwi fakt, że dusza niesiona
przez ciało subtelne (złożone z umysłu, inteligencji i fałszywego
ego) może tymczasowo opuścić swój materialny przybytek podczas snów lub
momentów, w których żywa istota ociera się o śmierć. Fałszywe ego
oznacza uznanie ciała za prawdziwe "ja". Myślenie "ja
jestem" oznacza ego, lecz jeśli dusza zostaje zanieczyszczona lub uwarunkowana
przez materię, utożsamia się z ciałem i myśli, że jest produktem
natury materialnej. W przypadku, kiedy poczucie własnego "ja"
wiąże się z duszą, mamy do czynienia z prawdziwym ego.
Reinkarnacja – prawdziwe
pozacielesne doświadczenie
Pozacielesne doświadczenia [ang. skrót, którego będziemy dalej używać brzmi OBE
od "out of body experience" – przyp. tłum.] nie są naprawdę niczym
nowym. Każdy je przeżył, ponieważ sny nie są niczym innym niż pozacielesnymi
doświadczeniami. Każdej nocy nasze ciało subtelne opuszcza fizyczną formę, aby
doznawać innej rzeczywistości na płaszczyźnie subtelnej. Pospolitym przykładem
pozacielesnego doświadczenia są te przypadki śmierci klinicznej, w których
ludzie doświadczali unoszenia się nad swymi ciałami (na miejscu wypadku lub nad
stołem operacyjnym) i obserwowali własne ciała bez odczuwania fizycznego
bólu.
Nawet wtedy, gdy ciało fizyczne nie funkcjonuje, ciało subtelne pozostaje
aktywne. Jak już wspomnieliśmy, czasami, gdy ciało fizyczne śpi, ciało subtelne
przenosi nas w krainę snu. Podobne zjawisko może zdarzyć się także
w dzień. Gdy nasze myśli odchodzą gdzieś daleko, wtedy śnimy na jawie.
W pewnych szczególnych okolicznościach ludzie mogą doznać stanu, który badacze
nazwali doświadczeniem śmierci klinicznej [ang. skrót, którego będziemy używać
brzmi NDE od "neardeath experience" – przyp. tłum.]. Terminów NDE
i OBE można w niektórych przypadkach używać zamiennie. W NDE
ciało subtelne często unosi się jakiś czas ponad fizycznym. Jako że źródłem
życia i samą jego istotą jest dusza, może ona obserwować ciało, do którego
przynależy. Może widzieć, słyszeć i rozpoznawać zapachy zupełnie tak, jak
gdyby miała wszelkie organy zmysłowe ciała fizycznego.
Podczas NDE, gdy ciało subtelne unosi się nad fizycznym, to ostatnie jest
niczym samochód zostawiony na chwilę przez kierowcę z włączonym silnikiem.
Jeżeli kierowca nie wróci, w
samochodzie skończy się paliwo i silnik stanie. Na podobnej zasadzie,
jeżeli dusza nie wejdzie na nowo do ciała, które opuściła podczas NDE, człowiek
umiera. Wówczas ciało subtelne przenosi duszę do następnego ciała fizycznego,
w którym rozpocznie ona nowe życie.
Reinkarnacja jest fundamentalną prawdą, której uczą wszystkie pisma wedyjskie.
Jeden z najsławniejszych i najczęściej cytowanych wersetów
z Bhagavad-gity brzmi: "Jak w tym ciele wcielona dusza
bezustannie wędruje – od wieku chłopięcego poprzez młodość aż do starości – tak
po śmierci wędruje ona do innego ciała. Zmiany takie nie zwodzą osoby
zrównoważonej". (Bg. 2.13)
W ciągu życia nieświadomie tworzymy sobie subtelną formę naszego następnego
ciała fizycznego. Jak gąsienica przyczepia się do następnego liścia, zanim
opuści ten, po którym idzie, tak żywa istota zaczyna przygotowywać sobie
kolejne ciało jeszcze przed opuszczeniem obecnego. W momencie rzeczywistej
śmierci dusza porzuca swe dotychczasowe ciało, teraz pozbawione życia,
i odchodzi do nowego. Dusza nie potrzebuje ciała, by istnieć, natomiast
ciało bez duszy jest jedynie trupem. Zjawisko, które nazywamy reinkarnacją, to
właśnie przejście duszy z jednego ciała do innego.
Setki zarejestrowanych przypadków NDE wydają się stanowić wystarczający dowód,
że umysł i dusza mogą istnieć oddzielnie od ciała. Nie przynoszą jednak
konkretnych informacji na temat ostatecznego przeznaczenia duszy po śmierci.
Dlatego literatura poświęcona doświadczeniom otarcia się o śmierć,
jakkolwiek dostarcza pewnych podstaw do zaakceptowania faktu reinkarnacji, nie
wyjaśnia rzeczywistej natury samego zjawiska oraz przeznaczenia duszy po
śmierci.
Hipnotyczne regresje nie dają pełnego obrazu
Popularne pozycje na temat reinkarnacji traktują o przypadkach, podczas
których poddani hipnozie rzekomo przypominają sobie szczegóły z przeszłego
lub przeszłych żyć. Jedna z takich książek, The Search for Bridey Murphy,
stała się bestsellerem 1950 roku. Była publikowana w odcinkach
w ponad pięćdziesięciu gazetach i zapoczątkowała swego rodzaju
ogólnoświatową modę na reinkarnację. Niestety ta i inne podobne książki
jedynie ślizgają się po powierzchni tematu, zniekształcają jego obraz
i zwyczajnie wprowadzają nas w błąd.
Autor wspomnianej pozycji, zręczny hipnotyzer, "cofnął" Amerykankę
w średnim wieku, panią Virginię Tighe, do jej ostatniego wcielenia. Ta
stwierdza, że jest Bridey Murphy, która urodziła się w Irlandii
w 1798 roku, przeżyła tam całe swoje życie i zmarła w wieku 64
lat w Belfaście.
W czasie hipnozy pani Tighe ujawniła szczegóły dotyczące domu Bridey
z okresu dzieciństwa, podała imiona rodziców, przyjaciół, krewnych
i wiele innych szczegółów ze swego przeszłego życia.
Grupa badaczy odkryła jednak wiele analogii między amerykańskim dzieciństwem
pani Tighe a tym, które opisała pod wpływem hipnozy jako dzieciństwo
Bridey Murphy. Virginia Tighe urodziła się w białym drewnianym domu, który
dokładnie przypominał ten przedstawiany jako dom z okresu dzieciństwa
Bridey Murphy. Kiedy miała cztery lata, została adoptowana przez ciotkę. Po
drugiej stronie ulicy, na której żyła jej ciotka, mieszkała Irlandka, która
nazywała się nie inaczej jak Bridey Murphy.
Ten i wiele innych przypadków pokazuje, że wspomnienia z dzieciństwa,
przeczytane kiedyś książki itd. mogą być błędnie wzięte za wspomnienia
z przeszłych żyć. Dlatego badania przeszłych wcieleń w oparciu
o hipnotyczne regresje budzą sporo wątpliwości.
Innym faktem wskazującym na złudzenie powrotów do przeszłych żyć jest
niewytłumaczalna luka między obecnym życiem a poprzednim. Pacjentka, która
myślała, że była Bridey Murphy, twierdziła, że w ostatnim życiu zmarła
w 1862 roku. Co jednak działo się w ciągu sześćdziesięciu lat do
czasu, gdy urodziła się jako Virginia Tighe? Ze wspomnianej książki wynika, że
podczas tego okresu dusza Bridey Murphy żyła w "świecie
duchowym".
Zgodnie z zasadami reinkarnacji, o których mówią Vedy, jest to
zupełnie niemożliwe. Po opuszczeniu materialnego ciała w momencie śmierci
dusza przyjmuje ciało w określonym gatunku życia w tym czy innym
świecie, czym steruje z kolei prawo karmy i natura materialna.
Odłączona od ciała dusza, której nie przeszkadza już ciało materialne, zdolna jest
podróżować z prędkością umysłu. Dlatego istnieje jedynie niewielki odstęp
czasu między opuszczeniem jednego ciała a wejściem do drugiego
i tylko samozrealizowane dusze mogą osiągnąć świat duchowy poza cyklem
reinkarnacji. Nie jest to możliwe dla zwykłej duszy, całkowicie pogrążonej
w życiu materialnym.
Pan Kryszna wyjaśnia w Bhagavad-gicie (4.9): "Kto zna
transcendentalną naturę Mego pojawiania się i Mych czynów, ten opuściwszy
to ciało, nigdy nie rodzi się ponownie w tym świecie materialnym, ale osiąga
Moją wieczną siedzibę, o Arjuno". Pan oznajmia również, że
"wielkie dusze, które są joginami utwierdzonymi w oddaniu, nigdy nie
wracają do tego tymczasowego, pełnego niedoli świata, ponieważ osiągnęły
najwyższą doskonałość".. (Bg. 8.15)
Prawa karmy i reinkarnacji funkcjonują tak doskonale, że kiedy ciało
materialne umiera, natura daje żywej istocie stosowne do nagromadzonej przez
nią karmy inne, odpowiednie ciało materialne.
"Jaki stan istnienia pamięta ten, kto porzuca swe ciało, taki stan bez
wątpienia osiągnie". (Bg. 8.6) Samozrealizowana dusza, która wstąpiła do
wiecznego, duchowego świata, z pewnością nie ma ani obowiązku, ani
pragnienia, by powtórnie przychodzić do tego tymczasowego materialnego świata
narodzin, śmierci, chorób i starości.
Badania nad reinkarnacją oparte na regresji do poprzedniego życia przypadkowo
dostarczyły dowodów na to, że te same dusze zamieszkują różne ciała
w różnym czasie i ta wiedza jest pomocna. Prace Iana Stevensona ze
Stanów Zjednoczonych i Petera Ramstera z Australii przedstawiają
starannie udokumentowane doświadczenia reinkarnacyjne. Niektórzy
z badanych mówili płynnie językami, z którymi – jak udowodniono –
mieli niewielki kontakt lub wcale go nie mieli podczas swego życia. Kilku
z nich mówiło nawet wymarłymi dialektami, które zachowały się jedynie
w historycznych zapiskach. Niektóre z badanych przez Ramstera osób
zaprowadziły go oraz niezależnych obserwatorów do odległych, w przeszłych
życiach zamieszkałych przez siebie miejsc w obcych krajach, których nigdy
przedtem nie odwiedzały. W wielu przypadkach odnalezione budynki lub ich
pozostałości odpowiadały dokładnie tym, które badani opisywali jako "domy
z przeszłych żyć". Opisy te zostały zarejestrowane przez Ramstera na
taśmie przed wyjazdem badanych za granicę w celu przeprowadzenia
eksperymentu.
Te przykłady skrupulatnie i naukowo przeprowadzonych badań prowadzą nas do
wniosku, że reinkarnacja bezsprzecznie istnieje. Nie dostarczają nam jednak
wiedzy na temat faktycznego przebiegu wędrówki duszy. Dlatego technika regresji
do poprzedniego życia jest w najlepszym przypadku szczątkową próbą
wyjaśnienia tego wysoce złożonego zjawiska. Ponadto pogoń za sensacją,
nadmierne upraszczanie, a nawet chęć zrobienia interesu poważnie ogranicza
przydatność metody regresji jako użytecznego źródła informacji
o zawiłościach zjawiska reinkarnacji.
Czy zawsze będziemy człowiekiem, jeśli już raz nim
byliśmy?
Inny popularny mit o reinkarnacji zakłada, że dusza raz osiągnąwszy formę
ludzką, zawsze powraca do ciała ludzkiego w następnym życiu i nigdy
nie upada do niższych gatunków. Nawet jeśli urodziliśmy się jako ludzie, możemy
powrócić jako psy, koty, świnie itd. Dusza przy tym pozostaje niezmieniona,
pomimo wejścia w wyższe lub niższe ciała. Typ ciała, jaki ktoś otrzymuje
w następnym życiu, zawsze odpowiada świadomości, jaką miał w tym
życiu. Drugim decydującym tu czynnikiem jest niezmienne prawo karmy
Bhagavad-gita wypowiedziana przez samego Boga jasno stwierdza, że "ktoś,
kto umiera w gunie ignorancji, rodzi się w królestwie zwierząt".
(Bg. 14.15) Nic nie potwierdza wziętego z sufitu poglądu, że "zawsze
będziemy człowiekiem, jeśli już raz nim byliśmy". Jest to sprzeczne
z rzeczywistymi zasadami reinkarnacji, uznawanymi przez miliony ludzi od
niepamiętnych czasów.
Śmierć nie jest bezbolesnym doświadczeniem
Książki, które malują różowy obraz śmierci i obiecują człowiekowi ludzkie
narodziny w następnym życiu, są niebezpiecznie zwodnicze. Autorzy próbują
ukazać śmierć jako piękne, bezbolesne wydarzenie, sposobność doświadczenia rozwoju
i awansu do nowszych i wyższych wymiarów świadomości i spokoju.
Większość ludzi teoretyzujących o reinkarnacji chciałaby, abyśmy
uwierzyli, że po krótkim okresie kosmicznej drzemki doświadczymy ciepłego
uczucia unoszenia się i płynięcia, podczas gdy dusza będzie powoli
podążała ku następnemu ludzkiemu ciału. Następnie mówi się nam, że wejdziemy
w przytulne łono, gdzie chronieni przed okrutnymi zewnętrznymi czynnikami,
będziemy skuleni spoczywać wygodnie aż do czasu, kiedy opuścimy schronienia
w ciele naszej matki.
Wszystko to brzmi zachęcająco, lecz okrutna prawda jest taka, że narodziny
i śmierć są odpychającym, bolesnym przeżyciem. Wielki mędrzec Kapila Muni
mówi swej matce o prawdziwym
obliczu doświadczenia śmierci. "W tym chorobowym stanie oczy wychodzą
umierającemu na wierzch z powodu nacisku powietrza od wewnątrz, dusi się
własnym śluzem, a z gardła wydobywa się charczący dźwięk... Umiera
w wielkim bólu i w nieświadomości". (Bhag. 3.30.16-18) Dusza tak
przywykła do życia w ciele, że musi być zmuszona przez prawa natury do
opuszczenia go w chwili śmierci. Jak nikt nie lubi być wyrzucany ze swego
domu, tak też dusza naturalnie opiera się eksmisji z ciała materialnego.
Nawet maleńkie owady zastosują najbardziej zdumiewające sposoby uniknięcia śmierci.
Lecz jak śmierć jest nieunikniona dla wszystkich żywych istot, tak nieunikniony
jest związany z nią lęk i ból.
Pisma wedyjskie oznajmiają, że jedynie wyzwolone dusze mogą doświadczyć śmierci
bez strachu. Jest to możliwe, ponieważ nie są one wcale przywiązane do swych
tymczasowych ciał. Wiedzą, że są duszami mającymi wieczną, niematerialną
egzystencję. Takie wielkie dusze pozostają w stanie nieprzerwanego
duchowego szczęścia i nie niepokoi ich cielesny ból oraz zmiany zachodzące
w chwili śmierci.
Również narodziny w świecie materialnym to nie żarty. Miesiącami dziecko
leży skrępowane w ciemności łona, cierpi parzone przez ogień trawienia
swej matki, odczuwa ciągły ucisk. Z powodu ciasnoty jest bezustannie
skulone. Poza tym dokucza mu głód i pragnienie, i kąsają je robaki
żyjące w jamie brzusznej. Same narodziny są takim cierpieniem, że jak
mówią Vedy, całkowicie wykorzeniają pamięć o przeszłym życiu.
Pisma wedyjskie wyjaśniają, że narodziny w ciele ludzkim należą do
rzadkości. Innymi słowy, większość żywych istot w świecie materialnym nie
przyjmuje postaci ludzkiej. Dzieje się tak dlatego, że dusza porzuca cel
ludzkiego życia, mianowicie samorealizację, i rozwija pragnienia
charakterystyczne dla zwierząt. W takim przypadku musi narodzić się jako
zwierzę lub jeszcze niższa istota.
Jak opisuje Bhagavad-gita i inne pisma wedyjskie, proces reinkarnacji
znajduje się pod kontrolą subtelnych i ścisłych zarazem praw natury –
prawa karmy i transmigracji duszy. Te z kolei nie powstają kapryśnie,
lecz funkcjonują pod nadzorem Najwyższego Pana, Śri Kryszny, który oznajmia
w Gicie (9.10): "Natura materialna działa pod Moją kontrolą...
Zgodnie z jej prawami to przejawienie kosmiczne jest tworzone
i unicestwiane raz za razem".
Modne poglądy o reinkarnacji mogą bawić i przyciągać, ale nasze
przeznaczenie jest zbyt ważne, abyśmy uwierzyli w bardzo uproszczone
i wprowadzające w błąd spekulacje, bez względu na to, jak pociągająco
by wyglądały.
Z drugiej zaś strony pisma wedyjskie przez tysiące lat dostarczały praktycznej
i zrozumiałej wiedzy o reinkarnacji. Wiedza ta umożliwia
inteligentnym ludziom stopniowe zbliżanie się do coraz wyższych stanów
świadomości i w końcu całkowitą ucieczkę od cyklu narodzin i śmierci.
Taki jest rzeczywisty cel życia ludzkiego.